Zwyciężyły cierpliwość i konsekwencja



To nie była udana inauguracja w wykonaniu GI Malepszy Futsal Leszno. Gospodarze ulegli w hali Trapez ekipie FC Toruń 2:3.

Ze względu na COVID-19 spotkanie odbyło się z zachowaniem szczególnych środków ostrożności, za co organizatorzy zasłużyli na wielką pochwałę. Natomiast o kpinę zakrawała już prezentacja wykreowana przez władze Statscore Futsal Ekstraklasy. Zawodnicy szatnię opuszczali w grupach i kierowani byli w różne rejony parkietu. To ciekawe, bo przecież chwilę później Ci sami ludzie w liczbie kilkunastu, skupiali się na obszarze dwóch metrów kwadratowych, ściskając i zagrzewając się do walki. Przed ligowymi władzami sporo pracy, bo obecne wytyczne to raczej kpina i teatr, nie mający nic wspólnego z bezpieczeństwem.

Leszczynianie rozpoczęli dobrze, bo już w pierwszej akcji mógł strzelić Mateusz Lisowski. Chwilę później dobrą okazję miał też Hubert Olszak. Demony zeszłego sezonu niestety wróciły. W 4. minucie goście wyprowadzili kontrę, którą wykorzystali bez żadnych problemów i na tablicy mieliśmy 0:1. Kolejne próby podejmowali Kacper Konopacki i Adrian Niedźwiedzki, a tą najlepszą mógł mieć Sebastian Wojciechowski. Mógł, bo wychodząc na sytuację sam na sam z bramkarzem został bezpardonowo sfaulowany. W 15. minucie przyjezdni ponownie ukąsili, ponownie z kontrataku i było 0:2. Gola kontaktowego tuż przed przerwą zdobył Vitalij Lisnychenko. Bramka do szatni dała nadzieję, że po zmianie stron leszczynianom uda się odwrócić losy spotkania.

Druga połowa niestety wyglądała podobnie. Gospodarze prowadzili grę, a torunianie cierpliwie czekali na swoją szansę. Taka przyszła już w 26 minucie, a przyjezdni ponownie byli skuteczni. Dla gospodarzy to był ostatni sygnał ostrzegawczy, bo mecz wymykał się z rąk. Kolejny gol padł dopiero w 31. minucie. Leszczynianie strzelali na raty, a tym ostatnim skutecznym uderzeniem popisał się Hubert Olszak, który zmienił wynik na 2:3. Gospodarze dwoili się i troili, ale FC Toruń świetnie bronił. Swoje role odegrali również sędziowie, którzy nie widzieli tego, co widzieli kibice, zawodnicy i trenerzy obu zespołów. Do żenującej jakości sędziowania w Futsal Ekstraklasie zdążyliśmy się już jednak przyzwyczaić w zeszłym sezonie, dlatego na kolejne komentarze w tej kwestii najzwyczajniej szkoda pikseli.

Na dwie minuty przed końcem Tomasz Trznadel zdjął bramkarza, ale nie udało się wykreować choćby jednej sytuacji, który mogłaby zaskoczyć toruńskiego golkipera.  Ostatecznie FC Toruń pokonał w hali Trapez GI Malepszy Futsal Leszno 3:2 i na pierwsze punkty biało-czerwonych przyjdzie nam jeszcze poczekać. Już w najbliższą niedzielę derby Wielkopolski. Nasz zespół w Pniewach zmierzy się  z miejscowym Red Dragons i będzie to spotkanie 4. kolejki, rozegrane awansem.