Zwycięski remis



Historyczny remis w wyjazdowym starciu z Rekordem Bielsko-Biała osiągnęli w sobotę gracze GI Malepszy Futsal Leszno. Podopieczni Tomasza Trznadla ligowy punkt zapewnili sobie tuż przed syreną końcową.

Pierwsze minuty przebiegały pod dyktando gospodarzy. Bielszczanie bronili bardzo wysoko, sprawiając przyjezdnym mnóstwo problemów przy wyprowadzaniu akcji. Leszczyńska defensywa od kilku spotkań działa naprawdę dobrze i podobnie było tym razem. Mistrzowie Polski stworzyli co prawda kilka dogodnych sytuacji, ale żadnej z nich nie potrafili wykorzystać. Podopieczni Tomasza Trznadla z gry mieli niewiele, ale wykorzystali stały fragment gry, którego w 11. minucie na gola niecodziennej urody zamienił Kacper Konopacki i zapachniało niespodzianką. Ta sytuacja zmobilizowała miejscowych, którzy rzucili się do odrabiania strat. W 15. minucie gospodarze otrzymali spory prezent. Sebastian Wojciechowski pod własną bramką podał wprost pod nogi Michała Kubika, a temu nie pozostało nic innego, jak umieścić futsalówkę w bramce strzeżonej przez Michała Długosza. Kiedy wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się remisem, kilkanaście sekund przed jej zakończeniem drugiego gola dla lidera rozgrywek zainkasował Łukasz Biel.

Po zmianie stron miejscowi przecierali oczy ze zdumienia po raz drugi. Rekord grał piłką, ale trafili goście. W 25. minucie do środka zszedł Douglas Neutzling, uderzył odważnie niską piłkę i Bartłomiej Nawrat musiał skapitulować po raz drugi. Na tablicy znowu mieliśmy remis, a gospodarze znowu byli pod ścianą. Leszczyńska defensywa była wręcz nie do przejścia. Rekord dopiął swego na minutę przed końcem. Tym razem na listę strzelców wpisał się Artur Popławski. Wydawało się, że leszczynianie skończą z ogromnym niedosytem. Nic bardziej mylnego! Tomasz Trznadel zdjął bramkarza, a w roli lotnego golkipera na parkiecie pojawił się Adrian Niedźwiedzki. To właśnie on na dwadzieścia sekund przed końcem ustalił wynik tego meczu na 3:3.

Goście oddali w tym spotkaniu cztery celne strzały, zdobywając trzy bramki. Kluczem do sukcesu okazała się żelazna defensywa. Punkt na parkiecie ligowych dominatorów należy uznać za sporą niespodziankę, jeśli nie sensację. Faworyzowany Rekord stracił tym samym fotel lidera Statscore Futsal Ekstraklasy. Nasz zespół nie ma zbyt wiele czasu na świętowanie. Już w najbliższy czwartek leszczynianie podejmą w hali Trapez Red Devils Chojnice.