Zengota: Pozostajemy w grze



W pierwszym meczu o złoty medal Enea Ekstraligi, po niezwykle ciekawej konfrontacji, Fogo Unia okazała się minimalnie lepsza od Stali Gorzów. Szansy na korzystny rezultat w rewanżu upartuje Grzegorz Zengota.

Biorąc pod uwagę przebieg całego spotkania, drużyna dowodzona przez Adama Skórnickiego, może być zadowolona ze zwycięstwa. Gospodarze rozpoczęli odrabianie strat dopiero po dziesięciu wyściagach. – Cieszymy się z wygranej. Mamy w tym momencie dwa punkty przewagi nad Gorzowem. Jest to tak naprawdę mało i dużo. Patrząc na to, w jakich rozmiarach Stal pokonała Falubaz, uważam to za spore osiągnięcie. Sądzę, że nasz zespół stać na powalczenie o korzystny wynik w rewanżu. Wciąż pozostajemy w grze o złoto – powiedział na gorąco po meczu, Grzegorz Zengota.

Choć wychowanek klubu z Zielonej Góry zdobył 7 punktów i trzy bonusy, nie krył lekkiego zmartwienia ze swojej postawy. – Szczerze powiedziawszy, miewałem już w tym sezonie lepsze występy. Gdybym dołożył od siebie więcej, na pewno rezultat końcowy byłby inny. Spisałem się nieźle, ale niedosyt oczywiście pozostał – stwierdził stanowczo. – Pamiętajmy, że to finał i tu jedzie się już na żyletki – dodał.
 
Wynik zawodnika mógłbyć nieco okazalszy, gdyby nie pechowy defekt na starcie w biegu nominowanym. – Niestety, w najistotniejszym momencie spotkania zanotowałem defekt. Pękł mi tylny łańcuch. Takie sytuacje się zdarzają, aczkolwiek mi bardzo rzadko. Musiałbym głęboko sięgnąć pamięcią, kiedy miało miejsce takie pechowe zdarzenie w moim wykonaniu. Zazwyczaj wszystko mam dopięte na ostatni guzik. Jest to rzecz martwa, na którą nie mam wpływu. Wielka szkoda, że stało się to akurat w czternastym wyścigu – tłumaczy 26-latek.
 
By zdobyć tytuł, Fogo Unia musi co najmniej zremisować w Gorzowie. Czy, przy tak dysponowanym rywalu na stadionie im. Edwarda Jancarza, jest to w ogóle możliwe? – Będziemy solidnie przygotowywać się do rewanżowego starcia, trenując na własnym torze. Z pewnością przetestuję sprzęt i wybiorę ten, który w mojej opinii będzie odpowiedni. Skorzystam z tego, co mam. Nie obrócę przecież wszystkiego o sto osiemdziesiąt stopni, w tak krótkim czasie – zakończył sympatyczny "Zengi".

Łukasz Kaczmarek