Zengota: Musimy być dobrej myśli



Ciekawy przebieg miało starcie półfinałowe w Lesznie, pomiędzy miejscową Fogo Unią a Grupą Azoty Unią Tarnów. Ostatecznie, zwycięstwo 50:40 odnieśli gospodarze, co według Grzegorza Zengoty, jest niezłym rezultatem.

Pierwsza batalia półfinałowa, nazywana przez niektórych przedwczesnym finałem Enea Ekstraligi, miała swój smaczek. Licznie zgromadzone publika na Smoku, obejrzała kapitalny speedway. Cieszyć może również wygrana, która daje nadzieję na skuteczną obronę wyniku na torze w Tarnowie. – Tak na dobrą sprawę dziesięć punktów przewagi to niezła zaliczka. Nie możemy jednak zapominać, że drużyna tarnowska będzie solidnie spasowana ze swoją nawierzchnią – studzi zapędy popularny Zengi. – Na pewno nie jesteśmy na straconej pozycji przed rewanżem. Myślę, że stać nas na walkę do samego końca. Musimy być dobrej myśli i w pełni zmobilizowani jechać do Tarnowa. Zobaczymy, co wydarzy się za tydzień – dodaje.
 
Zengota zaliczył kolejny udany występ w barwach Byków, gromadząc na swoim koncie 8 punktów. Zawodnik nie może jednak odżałować tego, co stało się w dwunastej odsłonie spotkania, kiedy to został wykluczony. – Z pewnością gdyby nie to wykluczenie, tych punktów byłoby więcej – twierdzi. – W tym niefortunnym dla mnie wyścigu, startowałem z czwartego pola i trudno było mi cokolwiek zrobić, ponieważ bardzo umiejętnie pojechał Martin Vaculik, wywożąc mnie pod samą bandę. Próbowałem skontrować motocykl, ale upadłem. Najważniejsze, że nic mi się nie stało i ukończyłem te zawody cało i zdrowo. Nie ucierpniał również sprzęt, także jest OK – opisuje całe zdarzenie Grzegorz.
 
Wiele kontrowersji wywołały decyzje na niekorzyść Unistów, sędziego zawodów Piotra Lisa. Przynajmniej przy dwóch sytuacjach, werdykt arbitra mógł być zgoła odmienny. – Trudno mi jest to oceniać. Przyglądałem się temu wszystkiemu z boku. Sędzia widział wszystko jak na dłoni, mając pogląd na cały tor i na powtórki. Niestety dla nas, podjął takie a nie inne decyzje. Nie mnie wydawać jakiekolwiek opinie na ten temat – zakończył.

Rozmawiał: Łukasz Kaczmarek