Z Piły bez punktów



Leszczyńscy futsaliści przegrali kolejne ligowe spotkanie. Tym razem lepszy okazał się wicelider II ligi, ekipa Credo Futsal Piła, który pokonał przyjezdnych 6:4. 

W pierwszym spotkaniu w Lesznie padł remis 6:6. Faworytem niedzielnego potyczki w Pile byli jednak gospodarze, którzy w tabeli II ligi ustępują tylko ekipie z Zielonej Góry. Kolejny raz zmorą leszczynian okazał się bramkostrzelny Mateusz Kostecki. Już w 5 minucie długim podaniem Kosteckiego obsłużył bramkarz, a ten z zimną krwią sfinalizował atak. Podopieczni Tomasza Krysiaka szybko odrobili straty. Mocnym uderzeniem czubkiem buta z kilkunastu metrów popisał się Jakub Przymus i mieliśmy 1:1. W 9 minucie gospodarze odzyskali prowadzenie. Akcję na długim słupku po strzale Waszaka zamknął Kostecki i z bliskiej odległości umieścił piłkę w siatce. Chwilę później do głosu znowu dochodzą przyjezdni. Miejscowego bramkarza, uderzając na raty pokonał Chmielewski. Do przerwy wynik brzmiał 2:2 i zapowiadało się na kolejny zacięty mecz obu ekip.

Początek drugiej połowy nie był zbyt udany dla GI Malepszy Futsal Leszno. Już po kilkudziesięciu sekundach gry, goście zaliczyli fatalną stratę, a sytuacji sam na sam z bramkarzem nie zmarnował Konert. W 26 minucie na 4:2 podwyższył Kostecki. Odpowiedź leszczynian była natymiastowa. Kujawskiego mocnym, precyzyjnym strzałem pokonał Tomaszewicz.  Goście mieli kilka okazji do wyrównania, jednak bramki nie padły. O tym, że niewykorzystane sytuacje się mszczą przekonaliśmy się w 34 minucie meczu. Czwartą bramkę, a piątą dla swojego zespołu zdobył lobem fenomenalny tego dnia Kostecki. W 36 minucie po kolejnym silnym uderzeniu Tomaszewicza, piłka uderzyła w spojenie słupka z poprzeczką. Minutę później niefortunnie, piłkę do własnej bramki skierował Chmielewski i było już 6:3. Ten sam zawodnik, na dwie minuty przed końcem zrehabilitował bramką dla leszczynian. Czasu na odrabianie strat już zabrakło i mecz zakończył się wynikiem 6:4 dla Credo Futsal Piła.

Daniel Nowak