Woźny: Cieszymy się z awansu



Za nami arcyciekawe spotkanie półfinałowe Pucharu Polski. Na boisku w Pępowie, Polonia 1912 wygrała z IV-ligową Dąbroczanką, ale dopiero po rzutach karnych. O środowych przeżyciach, a także nadziejach finałowych opowiada Krystian Woźny.

Prawie nikt z obserwujących spotkanie nie spodziewał się, że leszczynianom uda się odrobić stratę trzech goli. Gospodarze postawili wysokie warunki i byli bliscy sprawienia sensacji. – Wiedzieliśmy, że Pępowo jest bardzo groźną drużyną, szczególnie przy stałych fragmentach gry. Pomimo tej wiedzy, straciliśmy dwie bramki w ten sposób. Na całe szczęście udało nam się odwócić losy meczu. Z beznadziejnego stanu 0:3, doprowadziliśmy do remisu w regulaminowych 90 minutach. W rzutach karnych przechyliliśmy szalę zwycięstwa na swoją korzyść – stwierdził etatowy środkowy obrońca Polonii 1912. – Bardzo cieszymy się z awansu, który jednak nie przyszedł łatwo. Teraz skupiamy się na sobotnim spotkaniu ligowym w Świeciu, gdzie czeka nas niezwykle trudny bój o punkty. Chcemy powalczyć o jak najlepszy rezultat – dodał.
 
Ekipa podeszła do meczu, podobnie jak do innych tj. skupiona na celu, z wolą zwycięstwa. Wszak obydwa teamy walczyły o awans do finału. – Dąbroczanka to dobry zespół, który nie przypadkowo zajmuje wysokie miejsce w IV lidze. Nie było mowy o zlekceważeniu przeciwnika. Puchar Polski ma to do siebie, że drużyny z niższych klas rozgrywkowych, grając mecz u siebie, posiadają pewien atut, który dodaje im skrzydeł. Na trybunach zasiada pokaźna ilość sympatyków wspierająca swój klub – przyznaje 21-letni zawodnik.
 
Wiadomo już, że przeciwnikiem Polonistów w finale będzie Krobianka Krobia, która pokonała w drugim półfinale PKS Racot 3:1. – Finał rozegramy na naszym boisku. Dla nas liczy się tylko i wyłącznie zwycięstwo. Na pewno podejdziemy do meczu w pełni skoncentrowani i zmobilizowani – zakończył Woźny.

Rozmawiał: Łukasz Kaczmarek