Wiśniewski: Daję z siebie wszystko



Niezła gra w sobotnim spotkaniu z Cuiavią Inowrocław, nie przełożyła się na korzystny rezultat Polonii 1912. Leszczynianie przegrali 1:3, pomimo prowadzenia. O przyczynach porażki, powrocie na ligowe salony i szansach ligowych zespołu mówi Tomasz Wiśniewski.

Po zwycięstwie nad Pogonią Mogilno na własnym boisku, apetyty włodarzy i kibiców wzrosły. Niestety, mecz z Inowrocławiem okazał się niezwykle pechowy dla Polonii. – Jeśli chodzi o spotkanie, to był to dla nas zimny prysznic. Pomimo prowadzenia 1:0, przegraliśmy 1:3. W pierwszej połowie trafiliśmy do siatki trzykrotnie, ale dwa trafienia nie zostały uznane, ze względu na rzekome spalone. Zamknięty Inowrocław, szukał gry z kontry i przyniosło mu to efekt w postaci bramek. Popełniliśmy zbyt dużo błędów indywidualnych. Przy drugiej sytuacji obwiniać mogę tylko siebie, ponieważ niefortunnie wybiłem piłkę. Ta uderzyła w rękę Łukasza Bugzela i sędzia podyktował rzut karny. Gospodarzom ewidentnie sprzyjało tego dnia szczęście – opisuje szczegółowo pechowe wydarzenia z meczu z Cuiavią, Wiśniewski.
 
Leszczyński obrońca, po wielu perturbacjach, wrócił na stare śmieci. Po długim okresie rozbratu z klubem, od zeszłorocznej rundy jesiennej, znowu reprezentuje brawy klubu ze Strzeleckiej. – Mój powrót do Polonii był kwestią czasu. Czekałem, aż w końcu ktoś mi zaufa i doceni pracę, jaką wkładam dla zespołu. Jestem wychowankiem tego klubu i mam wielki sentyment do tych barw. Bardzo cieszy mnie to, że trener dał mi szansę zaprezentowania swoich umiejętności w meczach ligowych. Nie szukam z nim wspólnego języka, lecz daję argumenty do tego, by na mnie stawiał – spogląda prawdzie w oczy popularny "Wiśnia". – Ja ze swojej strony mogę powiedzieć, iż zawsze daję z siebie wszystko – dodaje zawodnik.
 
Obecnie, Polonia zajmuje 9. miejsce w tabeli. Są jednak duże szanse, by drużyna ukończyła rozgrywki w górnych rejonach III ligi. – Za minimum w tym sezonie, stawiamy sobie ósme miejsce, gwarantujące nam pewne utrzymanie w III lidze. Sądzę, że stać nas na osiągnięcie tego celu. Mecz z Cuiavią pokazał jednak, że z każdą drużyną trzeba się liczyć. Generalnie każdy może wygrać z każdym – przyznaje szczerze 23-letni piłkarz.

Rozmawiał: Łukasz Kaczmarek