Szczęśliwy remis w Mosinie



GI Malepszy Futsal Leszno w kolejnym spotkaniu ligowym zremisował na parkiecie w Mosinie 3:3. Leszczynianie w drugiej połowie zmuszeni zostali do odrabiania trzybramkowej straty.

W pierwszym pojedynku obu drużyn w Lesznie lepszy był Elegant Orlik Mosina, który wygrał 5:3. Wyżej notowani w ligowej tabeli leszczynianie pałali żądzą rewanżu. Początek pojedynku był dość wyrównany. Okazji do zdobywania bramek po obu stronach nie brakowało. Po kilku minutach inicjatywę przejęli jednak gospodarze, którzy zaczęli dominować na parkiecie. W kilku sytuacjach leszczynianie mieli mnóstwo szczęścia. Zmasowany atak Orlika w końcu przyniósł skutek. W 17 minucie gości nadziali się na kontrę, którą skutecznie wykończył Kubiak. Minutę później golkiper gospodarzy dalekim wyrzutem uruchomił Michałowskiego, ten minął Twardowskiego i umieścił piłkę w bramce. To nie był koniec popisu gry w wykonaniu gospodarzy. Na dwie minuty przed końcem pierwszej połowy Molicki wybił piłkę wprost pod nogi Michałowskiego, a temu nie pozostało nic innego, jak skierować ją do siatki. Elegant Orlik Mosina po pierwszych 20 minutach prowadził zasłużenie 3:0 i sytuacja gości była niezwykle trudna. W szatni potrzebne było trzęsienie ziemi bowiem gra naszej ekipy wyglądała fatalnie.

Po zmianie stron miejscowi oddali inicjatywę przyjezdnym. Przez kilka minut podopieczni Krzysztofa Kaczmarzyka nie potrafili jednak stworzyć poważnego zagrożenia pod bramką gości. Wreszcie w 28 minucie nadzieje na dobry rezultat powróciły. Janowicz sprytnym strzałem zaskoczył miejscowego bramkarza, strzelając pierwszą bramkę dla Leszna. Na pięć minut przed końcem ładną, dwójkową akcją popisali się Jakub Przymus i Łukasz Janowicz. Na listę strzelców wpisał się ten pierwszy, zdobywając jednocześnie kontaktową bramkę dla Leszna. Chwilę później, w sytuacji sam na sam kapitalnie bronił Twardowski i leszczynianie ciągle pozostawali w grze. W 36 minucie kolejną fantastyczną okazję miał Janowicz, który obrócił się z piłką, oddając soczysty strzał w światło bramki. Popis swoim umiejętności dał jednak miejscowy bramkarz. W 39 minucie stan spotkania wyrównał Jakub Przymus, dla którego było to drugie trafienie w tym meczu. Tym razem asystował Drewnowski. Na tablicy wyników widniał rezultat 3:3, który już nie uległ zmianie.

W ekipie gości po raz kolejny na wielkie słowa uznania zasłużył Filip Twardowski. Bramkarz leszczyńskiej ekipy skutecznie bronił w sytuacjach, które wydawały się nie do obrony. Nie da się ukryć, że więcej sytuacji w tym spotkaniu mieli mosinianie, a rezultat 3:3 można uznać za sukces. GI Malepszy Futsal Leszno do przerwy przegrywał trzema bramkami, jednak pokazał, że w futsalu walczyć należy do końca, a wynik jest sprawą otwartą aż do końcowej syreny.

Daniel Nowak