Strzelali, aż miło



Fenomenalne spotkanie rozegrali w niedzielne popołudnie leszczyńscy piłkarze. Polonia 1912 pokonała na własnym boisku LKS Ślesin 5:2.

Obie drużyny przed tą potyczką sąsiadowały ze sobą w tabeli. Wygrana pozwoliłaby jednej z nich awansować na wyższą pozycję.

Mecz rozpoczął się wyśmienicie dla gospodarzy, którzy już po niecałym kwadransie wyszli na prowadzenie za sprawą skutecznego w tym sezonie, Jakuba Borowczyka. W 20 minucie, mogło być 2:0, ale minimalnie pomylił się Artur Krawczyk. Chwilę później, nie lada umiejętnościami wykazał się Jakub Krzyżostaniak, popisując się kapitalną paradą po mocnym uderzeniu Michała Golińskiego. W 36 minucie, były piłkarz Zagłębia Lubin i Lecha Poznań dopiął swego, strzelając przepięknego gola z dystansu. Gdy wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się remisem, po dość niefortunnej interwencji, do swojej siatki trafił Damian Markiewicz. W lepszych nastrojach do szatni schodzili zatem leszczynianie.

Na początku drugiej odsłony zdecydowanie lepiej i odważniej prezentowali się podopieczni Waldemara Jędrusiaka. W szeregach gości popłoch siali między innymi Krawczyk, Borowczyk, a także Łukasz Glapiak. Niestety, ich próby spęzły na niczym. Niewykorzystane sytuacje zemściły się i w 70 minucie, po faulu w polu karnym Przemysława Kowalskiego, sędzia podyktował jedenastkę. Tę na bramkę zamienił Łukasz Łajdecki. Nie minęło 60 sekund, a arbiter ponownie wskazał na wapno, za przewinienie na Arturze Jęśku. Stały fragment z zimną krwią wykorzystał Krawczyk i było 3:2. W samej końcówce, ślesinianie zmuszeni do odrabiania strat, zaryzykowali i odkryli się. Nie przyniosło to jednak oczekiwanego rezultatu. W dodatku zabrakło im sił i nie ustrzegli się błędów. W 80 i 86 minucie, Poloniści dobili rywala szybkimi kontratakami. Po raz drugi na listę strzelców wpisali się Borowczyk i Krawczyk.

Ostatecznie, Polonia 1912 Leszno wygrała u siebie z LKS Ślesin 5:2, dzięki czemu została wiceliderem IV ligi grupy południowej. Dodajmy, iż było to trzecie zwycięstwo naszej ekipy w tym sezonie.

Łukasz Kaczmarek