Stanferd Sanny: Nie chcemy kończyć sezonu w marcu



Po kiepskiej grze, Timeout Polonia przegrała z GKS Tychy. Tym samym może okazać się, że leszczyńskiej drużyny nie zobaczymy w fazie play-off.

Z trudnego położenia zdaje sobie sprawę Stanferd Sanny. Według koszykarza zespół w żaden sposób nie potrafił przeciwstawić się rywalowi, który obnażył wszystkie jego słabości. – Mecz miał bardzo dużą wagę. Niestety, jego wynik był bardzo słaby. Szkoda, ponieważ wygrywając byłyby większe szanse na awans – mówi niepocieszony koszykarz. – Przeciwnik dominował praktycznie od początku do końca. Zagrał agresywnie i pewnie na co my im pozwoliliśmy i to we własnej hali. Byliśmy zbyt delikatni mimo tego, iż byliśmy u siebie. Trudno było myśleć o wyrównanej walce. Przyjezdni cały czas mieli nad nami przewagę i kontrolowali przebieg wydarzeń na parkiecie – podsumowuje.

Biało-czerwoni mają czego żałować. Gdyby zachowali więcej koncentracji i zimnej krwi w poprzednich meczach m.in. w Kłodzku, czy Krośnie, porażka z tyszanami wcale nie musiałaby być tak kosztowna. – Tak to prawda. Te starcia były w naszym zasięgu, lecz kończyły się dla nas niepomyślnie. Kilka punktów na pewno uciekło na własne życzenie. Dwa zwycięstwa więcej dałyby nam w tym momencie odrobinę spokoju. Czasu się jednak nie cofnie. Nie chcemy kończyć sezonu w marcu. Pozostaje wygrać dwa ostatnie spotkania i wierzyć, że może tabela ułoży się na naszą korzyść – mówi wprost 26-letni rzucający.

Podopiecznych Radosława Hyżego czeka arcytrudne zadanie. By znaleźć się w ósemce nie mogą się już pomylić, a i muszą spoglądać na inne ekipy. – Wiem, że jesteśmy w stanie się podnieść. Bez względu na układ tabeli dobrze byłoby zakończyć rozgrywki dwoma zwycięstwami – uważa S. Sanny i ocenia szanse na triumf nad jednym z faworytów do awansu, Czarnymi Słupsk. – W pierwszej rundzie rywalizowaliśmy z nimi jak równy z równym. Końcówka i trójki Filipa Małgorzaciaka zadecydowały o naszej przegranej. Mamy nowy tydzień i będziemy sumiennie przygotowywać się pod to spotkanie – zakończył.