Smektała: Potrzebuję sporo jazdy



Czwartkowe zmagania na torze w Rawiczu z awansem do Finału Krajowych Eliminacji do IMŚJ zakończył Bartosz Smektała. Utalentowany młodzian Fogo Unii stawia sobie poprzeczkę bardzo wysoko.

Pomimo dobrego, piątego miejsca, z miny Bartosza dało się dostrzec lekkie przygnębienie. – Przede wszystkim chodziło o awans i cel ten udało się zrealizować. Nie da się jednak ukryć, że po zeszłym sezonie, ja sam oczekuję od siebie czegoś więcej. Sam, jeszcze nie do końca pewnie czuję się na motocyklu. Moje wyniki są trochę naciągane. Potrzebuję sporo jazdy, żeby dojść do lepszej dyspozycji – mówił stanowczo po półfinałowym turnieju.
 
Finał imprezy odbędzie się 8 maja na torze w Lublinie. Młodzieżowca biało-niebieskich czeka zatem podróż w nieznane. – Nie miałem okazji, by tam się ścigać. Obiekt w Rawiczu jest podobny, więc tych kilka wyścigów odjechanych w półfinale bardzo mi się przydało – uważa. – Mimo wszystko szkoda, że w moim dorobku znalazło się tylko dziewięć punktów – ubolewa.
 
W minioną niedzielę, leszczyńskie Byki odniosły wysokie zwycięstwo nad GKM Grudziądz. Smektała zdobył tylko 1 punkt w trzech startach, chociaż mogło być ich więcej, gdyby nie wpadki na trasie. – Ten temat uważam już za zamknięty. Wnioski z meczu ligowego zostały wyciągnięte. Odbyłem rozmowy z trenerem oraz psychologiem i wiem, jakie popełniłem błędy. Cóż, mówi się trudno. To dopiero początek sezonu, stąd wierzę, że niedługo będzie lepiej – twierdzi sympatyczny "Smyk".
 
Wiedząc jaka jest obecnie sytuacja z obsadą składu juniorskiego w klubie po kontuzji Dominika Kubery, czy dochodziły jakieś sygnały od sztabu, by bezpiecznie ukończyć półfinał? – Takich informacji nie było. Doskonale wiem, w jakiej jesteśmy sytuacji, ale każdy z nas jedzie na tyle, na ile może. Nie mógłbym sobie pozwolić na zlekceważenie takich zawodów – zakończył niespełna 17-latek.

Rozmawiał: Łukasz Kaczmarek