Skórnicki: Nie musimy kombinować



Fogo Unia Leszno wysoko pokonała imienniczkę z Tarnowa 52:38. Wynik nie do końca odzwierciedla jednak przebieg tego spotkania, co po meczu podkreślał menadżer Byków, Adam Skórnicki.

Wysoka wygrana drużyny na pewno cieszy, ale do połowy spotkania przewaga wynosiła zaledwie dwa punkty – podkreślał tuż po meczu Adam Skórnicki. Stan leszczyńskiej nawierzchni wychwalał lider przyjezdnych Martin Vaculik. Podkreślał, że takie przygotowanie torów gwarantuje kibicom emocje, a zawodnikom przyjemność z jazdy – Ciesze się, że wszystkim dobrze jeździ się na leszczyńskim stadionie. Nie mamy handicapu własnego toru ale myślę, że jesteśmy na tyle mocną drużyną, że nie musimy kombinować z torem. Zawodnicy są bardzo dobrze przygotowani i pokazują, że w końcówce jednak potrafią czuć się jak w domu. Na pewno nie jest to dla nich łatwe. Ciesze się, że nikt nie narzeka i nie próbuje wynaleźć wytłumaczenia w torze – ocenił menadżer Fogo Unii Leszno.

Niedzielny mecz z Jaskółkami przysporzył kibicom mnóstwo emocji. Jednym z ciekawych był piętnasty bieg, w którym po zaciętym boju leszczynianie zwyciężyli podwójnie. Niesamowitych akcji dokonywali w nim Nicki Pedersen i Przemysław Pawlicki. – Jeżeli mamy oglądać takie wyścigi jak piętnasty, to cieszyłbym się nawet jeśli będziemy wygrywać tylko jednym punktem – uważa popularny Skóra. – Takie biegi jak ten, to kwintesencja speedway'a – dodał.

Adam Skórnicki po raz drugi postawił na ten sam układ par. Współpraca na torze wyglądała dużo lepiej, aniżeli podczas pojedunku z GKM Grudządz – Ja rozliczam zawodników z tego, ile punktów przyniosą drużynie. Indywidualnie ktoś może mieć słabszy występ, ale jego jazda dla drużyny ma całkiem inny wydźwięk. Tak długo, jak będą jeździć drużynowo, tak długo będą rozliczani inaczej. Jeżeli ktoś będzie miał słabszy występ, nie ma się co martwić o skład. Dla mnie najważniejsza jest drużyna – zdradził Skórnicki.

Daniel Nowak