Robili co mogli



Nie było niespodzianki w meczu Rekord Bielsko-Biała – GI Malepszy Futsal Leszno. Mistrz kraju pokonał naszą ekipę 8:2.

Leszczynianie rozpoczęli obiecująco, od kilku akcji ofensywnych. Rekord jednak bardzo szybko przejął inicjatywę w tym spotkaniu. Na bramki gospodarzy nie trzeba było długo czekać. W 3. i 4. minucie strzelali kolejno: Łukasz Biel i Jan Janowsky. Trzeba natomiast podkreślić, iż nie było to zupełnie jednostronne widowisko. Rekord przeważał, ale nie stwarzał tylu sytuacji podbramkowych, jak nas do tego przyzwyczaił. Potwierdzeniem niezłej postawy podopiecznych Tomasza Trznadla był gol zdobyty w 13. minucie. Po kapitalnej akcji Rajmunda Siecli, bramkę kontaktową zdobył Hubert Olszak. Szkoda tylko, że rezultatu 2:1 nie udało się utrzymać do przerwy. Tuż przed syreną gospodarze trafili jeszcze raz i po pierwszej połowie mieliśmy skromne, ale dwubramkowe prowadzenie miejscowych.

Druga połowa tak dobrze ze strony leszczynian już niestety nie wyglądała. Rekord strzelał kolejne bramki i w końcu doprowadził do stanu 7:1. Od tego momentu biało-czerwoni próbowali gry bez bramkarza. Celem gry w przewadze było przede wszystkim posiadanie piłki, które miało zatrzymać ofensywne poczynania gospodarzy. Udało się połowicznie, bo Rekord dołożył jedną bramkę. Na osłodę biało-czerwonym pozostał drugi gol, którego autorem był Piotr Pietruszko. Popis w tej akcji dał jednak Sebastian Wojciechowski, który ośmieszył miejscową obronę. Ostatecznie Rekord Bielsko-Biała pokonał GI Malepszy Futsal Leszno 8:2, ale postawa naszej drużyny zasługuje na pochwałę.