Remis na przełamanie?



W świąteczny poniedziałek rywalem piłkarzy Polonii 1912 Leszno był Huragan Pobiedziska. Podopieczni Karola Misia w wyjazdowym starciu wywalczyli pierwszy ligowy punkt.

Leszczynianom od początku sezonu doskwiera przede wszystkim brak skuteczności i nieco szczęścia w polu karnym rywala. Podobnie było i tym razem. Sytuacje w tym meczu kreowali głównie biało-czerwoni, ale efektów w postaci bramek nie było.

W pierwszej połowie tą najdogodniejszą zmarnował Patryk Gendera, który w sytuacji sam na sam z bramkarzem nie zdołał zmienić wyniku. Chwilę po wznowieniu to samo mógł uczynić Bartosz Raszewski, ale bramka rywali pozostała zaczarowana. Jeżeli ktoś w tym meczu czekał na gole, to się nie doczekał. Mecz pomiędzy Huraganem Pobiedziska, a Polonią 1912 Leszno zakończył się bezbramkowym remisem. I choć pierwszy ligowy punkt może leszczynian cieszyć, to niedosyt z pewnością pozostał.