Punkt, który trzeba szanować



W środę GI Malepszy Futsal Leszno zremisował na wyjeździe z Red Dragons Pniewy 2:2. Goście zmuszeni byli gonić wynik i ostatecznie do Leszna przywiozą cenny punkt.

Pierwsze dziesięć minut to była pełna dominacja gospodarzy. Wynik już w 7. minucie otworzył Mateusz Kostecki, który zaskoczył Noela Charriera potężnym uderzeniem z półdystansu. Miejscowi mieli mnóstwo okazji do podwyższania. Dwukrotnie leszczyńskiej bramce zagroził Patryk Hoły i obie okazje były niemal stuprocentowe. Podopieczni Tomasza Trznadla mieli ogromne problemy ze skonstruowaniem jakiejkolwiek akcji ofensywnej. Gości ożywiło nieco wejście na parkiet Sebastiana Wojciechowskiego. Dobrą i właściwie jedyną okazję w tej części gry miał Adrian Niedźwiedzki, którego uderzenie poprawił Michał Bartnicki, ale piłka do siatki nie wpadła. Do przerwy było 1:0 dla Red Dragons Pniewy i trzeba przyznać, że dla biało-czerwonych był to najłagodniejszy wymiar kary.

Po zmianie stron przez chwilę wydawało się, że leszczynianie złapali wiatr w żagle. Moment niezłej gry w obraz tego spotkania wniósł jednak niewiele, a do kolejnych sytuacji dochodzili miejscowi. Kapitalne okazje dla Red Dragons zmarnowali między innymi Gracjan Miałkas i Patryk Hoły. W 27 minucie fatalną stratę pod własną bramką zanotowali leszczynianie. Potężnie huknął Mateusz Kostecki, ale trafił w słupek. Chwilę później ponownie przypomniał o sobie Patryk Hoły, który tym razem nie pomylił się, podwyższając na 2:0 dla swojego zespołu. Biało-czerwoni znaleźli się w bardzo trudnej sytuacji. W końcu nadeszła 30. minuta i stały fragment gry w wykonaniu przyjezdnych. Sebastian Wojciechowski wyłożył piłkę Adrianowi Niedźwiedzkiemu, a ten wreszcie trafił do bramki strzeżonej przez Łukasza Błaszczyka. Gospodarze znowu mogli podwyższyć, ale w kapitalnych okazjach dwukrotnie mylił się król strzelców poprzedniego sezonu. Momentem meczu zdecydowanie będzie 37. minuta. Świetną piłkę wprost pod nogi Piotr Pietruszko posłał Vitalij Lisnychenko i mieliśmy remis. Obie ekipy miały na swoim koncie po pięć przewinień i żadna z drużyn nie potrafiła już zaryzykować.

Ostatecznie mecz GI Malepszy Futsal LesznoRed Dragons Pniewy zakończył się remisem 2:2, choć trzeba przyznać, że z gry dużo więcej mieli gospodarze środowego meczu. Sporo pracy miał Noel Charrier. Reprezentant Szwajcarii, który kolejny raz pojawił się między słupkami leszczyńskiej bramki obronił kilka kapitalnych strzałów rywali. Zaliczył przy tym kilka rażących błędów własnych, które na szczęście nie miały poważniejszych konsekwencji. Czasu na odpoczynek nie ma. W najbliższą sobotę dla Leszna przyjedzie mistrz Polski z Bielska-Białej.