Przegrali na własne życzenie



Bardzo emocjonący mecz mieli okazję oglądać kibice w Hali Trzynastka. Real Astromal Leszno, choć przez większość czasu prowadził, przegrał z Kar-Do Spójnią Gdynia 29:30.

Po trzech porażkach z rzędu, leszczynianie chcieli za wszelką cenę przełamać się w spotkaniu na własnym parkiecie. Sztuka ta się jednak nie udała, pomimo tego, że nasi szczypiorności przez długi okres utrzymywali przodownictwo z Kar-Do Spójnią.

W pierwszych fragmentach, obu drużynom nie udawało się trafiać bramek. Po kilku minutach niemocy, bramkę rzucili gospodarze. Ofensywnie i z zębem grający Real Astromal wysunął się na lekkie prowadzenie 4:2. Przewagę tę po kwadransie, podopieczni Ryszarda Kmiecika powiększyli i wydawało się, że do przerwy Real Astromal zejdzie, będąc w komfortowej sytuacji. Tak się jednak nie stało, ponieważ goście odrobili straty i po pierwszej odsłonie było tylko 15:14 dla miejscowych.

Początek drugiej połowy to mocne uderzenie leszczyńskiej ekipy, która po składnych akcjach, znów zaczęła rzucać do bramki przyjezdnych. Ataki klubu z Wielkopolski były nie do zatrzymania dla szóstego zespołu ligowej tabeli. W pewnym momencie, na tablicy wyników było już 20:16. Niestety, w ostatnich minutach w szeregi Realu Astromalu wkradło się sporo nerwowości. Mnożyły się faule i proste błędy w rozegraniu, co wykorzystywali gdynianie, między innymi po rzutach karnych. Końcówka była niezwykle zacięta. Na 60 sekund przed ostatnią syreną na tablicy wyników widniał remis. Decydującego gola z 7 metrów ustrzelił gracz Kar-Do Spójni. Ostatecznie, po interesujących zawodach, 2 punkty zdobyli rywale znad morza.

Bramki dla Realu Astromalu Leszno zdobywali: Krystkowiak 7, H. Szkudelski i Wesołek po 5, Przekwas i Misiaczyk po 4 oraz Jasiczek i Łuczak po 2. Najskuteczniejszym zawodnikiem Kar-Do Spójni Gdynia był Mateusz Wróbel – 9 bramek.

Kary 2-minutowe:
Real Astromal – 2
Kar-Do Spójnia – 2

Łukasz Kaczmarek