Prz. Pawlicki: Złapałem lekki dołek



Pierwszy triumf w Enea Ekstralidze odniosła Fogo Unia Leszno. Byki wygrały na własnym obiekcie z Lechmą Startem Gniezno. W barwach gospodarzy startował Przemysław Pawlicki.

Żużlowiec jest daleki od najlepszej dyspozycji. W niedzielę na Smoku niespełna 22-latek zdobył 8 punktów i bonus, nie odnosząc żadnej wiktorii biegowej. – Nie jestem zadowolony ze swojego występu. Forma ze sparingów nie ma przełożenia na ligę. Złapałem lekki dołek, nie jeżdżę rewelacyjnie – ocenia swoją postawę. – Wygraliśmy pierwszy mecz ligowy, ale wiem, że stać nas na dużo więcej. Musimy postarać się o to, aby w spotkaniach na własnym torze odnosić wyższe zwycięstwa – uważa starszy z braci Pawlickich.
 
Drużynie leszczyńskiej udało się poprawić starty. To, co biało-niebiescy zyskiwali na starcie, często tracili na trasie. – To jest właśnie nasz problem – twierdzi. – Poprawiliśmy wyjścia spod taśmy, i wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że punkty pogubiliśmy na trasie. Popełniliśmy sporo błędów, które trzeba będzie dokładnie przeanalizować, żeby w kolejnych meczach było lepiej – tłumaczy.
 
W przeddzień zawodów ligowych, Przemysław Pawlicki rywalizował w półfinale Indywidualnych Mistrzostw Europy na owalu w Czerwonogradzie. W finale tej imprezy, kapitana leszczyńskiej ekipy nie zobaczymy. – Byłem bardzo zawiedziony, że nie udało mi się awansować. Starałem się z całych sił, by znaleźć się w pierwszej czwórce. Taki jest sport, taki jest żużel, że wszystko może się zdarzyć. Teraz, skupiam się na najbliższych zawodach, by w nich pokazać się z lepszej strony – przyznał.

Rozmawiał: Łukasz Kaczmarek