Podział punktów w Trapezie



W meczu kończącym sezon futsalowy w Lesznie, GI Malepszy Futsal, choć przez długi okres przegrywał, zdołał zremisować z Mundialem Żary 4:4. 

Przed sobotnim spotkaniem w hali Trapez leszczynianie pałali żądzą rewanżu za niefortunny remis w Żarach. Podopieczni Tomasza Krysiaka i Krzysztofa Kaczmarzyka rozpoczęli z animuszem. Wynik spotkania otworzył w 6 minucie Jakub Przymus, który po zagraniu Łukasza Chmielewskiego, zszedł do środka i mocnym strzałem pokonał golkipera gości. W 7 minucie przysłowiową setkę dla przyjezdnych zmarnował Gałach. Minutę później goście odpowiedzieli golem Roztockiego, który bardzo ładnie zwiódł obrońców, umieszczając piłkę w siatce. W 11 minucie kapitalną okazję do bramki miał Jakub Molicki, który przegrał jednak bezpośredni pojedynek  z bramkarzem. Dobić próbował Łukasz Chmielewski, ale zabrakło szczęścia.

W 14 minucie prostą stratę zaliczyli gospodarze. Doświadczony Roztocki idealnie podał do Frydlewicza, a ten nie zmarnował okazji i było 1:2. Szansę na wyrównanie miejscowi mieli w 18 minucie, otrzymując prezent w postaci przedłużonego rzutu karnego. Nieomylny egzekutor Molicki, tym razem się pomylił, bo fenamenalną paradą popisał się Majewski. Chwilę później gracze z Żar wyprowadzili kapitalny kontratak, po którym prowadzili już 3:1. Pierwsza połowa mogła zakończyć się jeszcze większym zwycięstwem gości, jednak w sytuacji sam na sam lepszy od Roztockiego okazał się Twardowski, dla którego nie była to pierwsza doskonała interwencja w tym meczu.

W drugiej połowie optyczna przewaga była po stronie gospodarzy. Kontaktowa bramka padła w 28 minucie. Popisową akcję zaprezentowali bracia Przymusowie. Jakub zagrał do Patryka, a ten mocnym strzałem z powietrza zmniejszył straty do rywali. Po chwili mógł być remis, jednak dwie fenomenalne sytuację zmarnowali kolejno: Janowicz i Drewnowski. Leszczynianie grali, a Mundial Żary strzelił. W 30 minucie na listę strzelców wpisał się Stankiewicz. Minutę później mogło być po meczu, jednak Jelski, z niewielkiej odległości nie trafił do pustej bramki.

Mimo dwubramkowej straty miejscowi grali do końca.  W 32 minucie nadzieje przywrócił Łukasz Chmielewski, który strzałem z daleka zaskoczył bramkarza gości. Kilkanaście sekund później wyczyn kolegi potwórzył Patryk Przymus i na tablicy wyników widniał rezultat 4:4. W ostatnich minutach obie ekipy miały szanse zmienić ten rezultat. Tą najlepszą miał Damian Drewnowski. Najlepszy strzelec leszczyńskiej ekipy pomylił się fatalnie strzelając z kilku metrów. Ostatecznie w hali Trapez padł remis, który – mamy wrażenie nie zadowolił żadnej z drużyn.

Daniel Nowak