Piotr Baron: Gorzów jeździ tutaj świetne spotkania



Udany finisz gospodarzy sprawił w niedzielę, że Fogo Unia Leszno wysoko pokonała Truly.work Stal Gorzów, w stosunku 51:39. Co po meczu miał do powiedzenia menadżer miejscowych?

Niedzielny mecz zaskoczył obserwatorów. Fogo Unia miała dominować, tymczasem po pierwszej serii prowadzenie było po stronie podopiecznych Stanisława Chomskiego. Po dwunastu odsłonach na tablicy wyników widniał rezultat remisowy. O wysokim zwycięstwie zdecydowały ostatnie trzy wyścigi, wygrane przez gospodarzy podwójnie. – Mecz jak zawsze z Stalą był bardzo ciężki. Gorzów, tak jak podkreślałem wielokrotnie jeździ tutaj świetne spotkania, co dzisiaj pokazał po raz kolejny. Początek zawodów mieliśmy różny, ale końcówka była taka jak trzeba – mówił tuż po zawodach Piotr Baron. – To jest ważne, żeby końcówkę pojechać w miarę dobrze. Myślę, że to był ciekawy mecz dla kibiców. Dużo ścigania, fajna walka, więc było na co popatrzeć – dodał jednocześnie.

Z perspektywy trybun mieliśmy wrażenie, iż tor był dużo twardszy aniżeli w starciu z Betard Spartą Wrocław. Jeśli wpłynęło to jakkolwiek na emocje, to tylko w sposób pozytywny. Nie brakowało bowiem walki na dystansie, natomiast gospodarze wydawali się być zupełnie pogubieni – szczególnie w pierwszej fazie tego meczu. – Taka jest tendencja, że w Polsce jeździ się na twardych torach – komentował krótko Piotr Baron. Najważniejsze, że zawody dostarczyły wielu wrażeń. – Myślę, że tor temu sprzyjał – dodał.

Fogo Unia Leszno na własny obiekt powróci dopiero za niespełna miesiąc. Przed bykami dwa niezwykle trudne spotkania wyjazdowe. Szczególnie to najbliższe, które odbędzie się 3 maja. Nasz zespół wybiera się do beniaminka z Lublina. Speed Car Motor spisuje się całkiem dobrze, choć pozytywne oceny wnoszą niewiele. Gospodarze za wszelką cenę będą chcieli pozostawić dwa punkty we własnym mieście. – Zawsze jedziemy o wszystko. Jeździmy po to, aby wygrywać. Jesteśmy sportowcami i trudno tutaj mówić, że jedzie się na zawody i chce się przegrać. Czas pokaże i dojdzie do weryfikacji, czy robimy swoją pracę dobrze, czy też nie – zakończył leszczyński menadżer.