Piotr Baron: Drużyna bardzo mocno ze sobą współpracowała



Fogo Unia Leszno nadal pozostaje jedyną niepokonaną ekipą w PGE Ekstralidze. W niedzielę Byki odniosły przekonywujące zwycięstwo nad Jaskółkami z Tarnowa. Wynik 55:35 nie do końca odzwierciedla jednak to, co działo się na torze.

Mówiono, że przyjedzie Tarnów to będzie łatwo, ale to mocna drużyna. Zawody nie były spacerkiem, jak pokazał początek. Mieliśmy kłopoty z dopasowaniem, bo tor odrobinę się różnił od tego, na którym jechaliśmy do tej pory – mówił po spotkaniu Piotr Baron.

Do siódmego wyścigu wynik brzmiał 19:17. Goście wciąż byli w kontakcie, a miejscowi kibice przecierali oczy ze zdumienia. Wszyscy spodziewali się bowiem łatwej przeprawy. Na taką sytuację złożyło się wiele czynników. – Chce bardzo podziękować całej drużynie, bo dzisiaj każdy punktował. Ale ważniejsze jest to, że jak nam się do siódmego biegu nie kleiło, to drużyna bardzo mocno ze sobą współpracowała i wymieniała się informacjami. Dzisiaj pierwszy raz było tak ciepło i to też był problem w kontekście dopasowania – ocenił menadżer Byków.

Najsłabszym ogniwem w formacji seniorskiej gospodarzy był Brady Kurtz. Australijczyk zdobył dla swojego zespołu 5 punktów. Trudno jednak mówić o jakimkolwiek rozczarowaniu. – Mamy jeszcze siedem meczów, aby go przygotować. To tam ma być najmocniejszy. Brady pracuje nad tym, aby być coraz lepszy. Wydaje się, że na tą chwilę spełnia oczekiwania. Natomiast ma taki potencjał, że stać go na wiele więcej – podkreślił Baron.