Pi. Pawlicki: Zabrakło zgrania



Motorem napędowym Fogo Unii w starciu ze Spar Falubazem był Piotr Pawlicki. Młodszy z braci dwukrotnie zastępował swoich kolegów z drużyny.

Występ zawodnika można ocenić jako udany, bowiem w pięciu startach zgromadził na swoim koncie 8 punktów. Byłoby jednak jeszcze lepiej, gdyby Piotr zachował trochę zimnej krwi w końcowej fazie zawodów. – Podczas czternastego biegu popełniłem wyraźny błąd. Bardzo chciałem dowieźć do mety te dwa punkty, może nawet za bardzo. Pojechałem w krawężnik, gdzie była wyrwa. Mocno mnie pociągnęło i wykorzystał to Aleksandr Łoktajew. W piętnastej odsłonie zabrakło nam po prostu zgrania. Muszę przyznać, że zielonogórzanie posiadają bardzo dobry sprzęt, poza tym w ich zespole panuje świetna atmosfera, co z pewnością pomogło im zwyciężyć – skomentował Pawlicki tuż po niedzielnym spotkaniu.
 
Przyjezdni pokazali, że jeżeli chce się wygrywać mecze, trzeba być skoncentrowanym do samego końca. Choć po trzynastu biegach zwycięzcą obwieszczano już Leszno, to Zielona Góra okazała się lepsza. – Ta porażka może tylko zmobilizować do daszej pracy – uspokaja 19-latek. – Spotkanie było cały czas na styku, z naszą lekką przewagą. Falubaz skrzętnie odrabiał straty i głównie dzięki fantastycznie dysponowanemu na tym torze Jarosławowi Hampelowi, mógł cieszyć się ze zwycięstwa. Gratulacje dla Zielonej Góry – dodaje, podkreślając wielką klasę aktualnego Drużynowego Mistrza Polski.

Para juniorów Fogo Unii wreszcie się przełamała i po raz pierwszy w tym sezonie, triumfowała w biegu juniorskim. – W żadnym wypadku nie mogę uznać tego za pozytyw. Pozytywem byłby podwójny triumf w tym wyścigu, a tak się nie stało – wypowiada się w ostrych słowach młody żużlowiec. – Bieg ten miał nieco dziwny przebieg. Zostałem lekko potrącony w pierwszym łuku przez Kamila Adamczewskiego i Adama Strzelca, przez co byłem zmuszony do gonienia. Aczkolwiek wszystko potoczyło się fair i nie mam do nikogo żalu. Przeciwnicy obrali lepsze ścieżki, niż ja – opisuje wychowanek klubu z Leszna.

Chociaż zespół ma kłopoty z wygrywaniem spotkań, winić za to nie można Piotra. Leszczyński jeździec jest jedną z jaśniejszych postaci, starając się o jak najlepszy wynik w każdych zawodach. – Daje z siebie wszystko, ale nie zawsze mi wszystko wychodzi. Wiem, czego brakuje drużynie, ale niech to pozostanie między nami. Musimy wziąć się do pracy, by osiągać lepsze wyniki – twierdzi aktualny Indywidualny Wicemistrz Świata Juniorów.

Kolejna szansa na ligowe punkty 24 maja w Gdańsku. Czy tym razem kibice mogą liczyć na zwycięstwo? – Liga jest tak wyrównana, że trudno przewidzieć zwycięzcę. Nie chcę za bardzo rokować, jak będzie w Gdańsku. Pożyjemy, zobaczymy – zakończył Piotr Pawlicki.

Rozmawiał: Łukasz Kaczmarek