Pedersen: Byliśmy jednością



Piąty bieg niedzielnego meczu pomiędzy MoneyMakesMoney.pl Stalą a Fogo Unią, będzie wspominany jeszcze przez wiele miesięcy, a może nawet lat. To właśnie wtedy doszło do pasjonującego boju Nickiego Pedersena z Matejem Zagarem.

Ostatecznie, górą był Słoweniec, jednak to, jakich emocji dostarczyła dwójka świetnych zawodników, to coś co nie mogło przejść bez echa w świecie speedwaya. – To był świetny wyścig dla kibiców – potwierdza Pedersen. – Po biegu podszedłem pogratulować Matejowi Zagarowi wspaniałego ścigania, jednak nie był chętny do rozmowy. Powiedział tylko, że chciał za wszelką cenę mnie pokonać. Było to trochę niegrzeczne z jego strony, ale czasem tak bywa. Chciałem być w porządku wobec niego – opisuje zdarzenia z parku maszyn. – Przyznaję, że było ostro, ale fair. Podobnie jak przeciwnik, moim celem było przejechać linię mety jako pierwszy i również walczyłem o swoje – dodaje.
 
Do bezpośredniej konfrontacji Zagara z Pedersenem doszło także w gonitwie dwunastej. Wtedy lepszy okazał się Duńczyk. – Faktycznie, mieliśmy okazję, by jeszcze raz ze sobą rywalizować. Zwyciężyliśmy podwójnie z Bartoszem Smektałą. Objechał go nawet nasz junior, więc pewnie nie był szczęśliwy z takiego obrotu spraw. Taki jest sport – mówił dość szyderczo.

Leszczyńskie Byki wygrały trzecie spotkanie i z kompletem punktów wiodą prym w PGE Ekstralidze. O ile zwycięstwa nad ostatnim w tabeli Gorzowem można było się spodziewać, o tyle jego rozmiarów już nie. Miejscowi tylko przez moment poważnie zagrozili biało-niebieskim. Wynik 51:38 dokładnie odzwierciedla to, co działo się na stadionie im. Edwarda Jancarza. – Byliśmy jednością. Pomagaliśmy sobie nawzajem, wymienialiśmy spostrzeżenia na temat ustawień. Wiedzieliśmy, że jeżeli będziemy robić co do nas należy, to wygramy. Oczywiście, jest nam smutno z powodu utraty Tofeeka. Mimo tego, reszta zawodników pokazała niezły speedway i to przeciwko liderom gospodarzy. Nie mamy prawa narzekać. Zwycięstwo na tak trudnym terenie bardzo nas podbudowuje. To kolejny krok poczyniony przez nas w rozgrywkach ligowych – stwierdził trzykrotny Indywidualny Mistrz Świata. – Wygrywamy mecz za meczem, nawet na wyjeździe. To pokazuje tylko, jaki potencjał drzemie w naszej drużynie. Widać, że idziemy w dobrym kierunku – słusznie zauważył.

 
Tuż przed meczem, gorzowski tor przyjął sporo wody po nocnych opadach deszczu. Goście nie mieli żadnych problemów z dopasowaniem przełożeń. – Tor był twardy i śliski. Musieliśmy się dostosować się do tych warunków. Dużo ze sobą rozmawialiśmy i generalnie byliśmy szybsi od rywali. To pozwoliło nam triumfować – podkreślał żużlowiec urodzony w Odense.
 
38-latek mógł być zadowolony ze swoich indywidualnych osiągnięć. Znów okazał się być jednym z liderów, zdobywając 11 punktów w pięciu startach. – Wykonałem to, co do mnie należy. Zdobyłem dużo punktów i jestem z siebie zadowolony. Wiedziałem, że nie będzie to łatwy mecz, ale czułem się dobrze przygotowany. Nawet ja mogę czasem być trzeci, a nie pierwszy (śmiech) – przyznał. – Daliśmy z siebie wszystko i przechyliliśmy szalę na swoją korzyść. To było świetne widowisko – zakończył Pedersen.

Łukasz Kaczmarek