Pawlicki: Ostatni mecz był pomyłką



Przemysław Pawlicki błysnął formą w niedzielnym spotkaniu z Unią Tarnów. Były kapitan Byków zainkasował 11 punktów, ale co istotniejsze, jego jazda była widowiskowa, odważna i zdecydowana.

Przygotowywaliśmy się do tego spotkania bardzo długo. Wszystko dzisiaj pasowało – kwitował krótko Przemysław Pawlicki. Były kapitan Fogo Unii Leszno zaliczył swoistego rodzaju metamorfozę. W pierwszym spotkaniu z Grudziądzem był bowiem cieniem tego zawodnika, jakiego byśmy chcieli oglądać. W ostatnią niedzielę pokazał jednak klasę, zdobywając 11 oczek. – Muszę przyznać, że ostatni mecz był dla mnie pomyłką. Totalnie pogubiliśmy się w ustawieniach – zdradził. – Cała drużyna pojechała świetnie, więc nie mieliśmy słabych punktów. Wiedzieliśmy, że przyjeżdża do nas mocny rywal i musimy dać z siebie wszystko. Gratulacje dla chłopaków z przeciwnej drużyny, za świetną walkę na torze – dodał zawodnik.

Starszy z braci Pawlickich, w niedzielę dwukrotnie przywoził do mety wespół z Nicki Pedersenem 5 punktów. Nie od dziś wiadomo, że jazda w parze z Duńczykiem nie należy do najłatwiejszych. Jak ocenił współpracę z Pedersenem? – Ciężko to ocenić. Każdy z nas po prostu próbował się przedrzeć do przodu. Raczej nie kalkulowaliśmy. Ale faktem jest, że przywieźliśmy dzisiaj dwa biegi na 5:1. Nawet wspólnie sobie pomogliśmy, więc wszystko było w porządku – mówił Przemek.

Daniel Nowak