Pawlicki: Nie czuję się bohaterem



Polonia 1912 Leszno wygrała na własnym terenie z SKP Słupcą zaledwie 1:0. Jedyną bramkę w samej końcówce zdobył Kamil Pawlicki. Zawodnik nie poczuwa się jednak do roli wybawcy.

Zwycięstwo nad Słupcą było trzecim z rzędu odniesionym przez Polonistów w rundzie wiosennej. Styl zaprezentowany przez leszczynian, po raz kolejny był daleki od ideału. – To był mecz walki i jeszcze raz walki. Z obu stron brakowało płynności. W naszej drużynie było trochę mało ruchu w środku pola, przez co tę formację często pomijaliśmy przy wyprowadzaniu ataków. Obrońcy zmuszeni byli do długich zagrań na napastników. Pod koniec ta gra nieco się zmieniła i dało to efekt w postaci bramki – podsumował Kamil.
 
O ostatecznym rezultacie zadecydowały końcowe fragmenty potyczki. W 89. minucie na listę strzelców wpisał się właśnie Pawlicki. – Nie czuję się bohaterem. Wykonałem swoje zadanie i strzeliłem gola, który dał nam ważne trzy punkty – oznajmił jasno. – Osobiście wolę, kiedy zaczynam spotkanie od początku, jednak rzadko mam do tego okazję. Trudno pokazać coś wartościowego w przeciągu kilkunastu minut – dodał stanowczo.
 
Po sobotnim starciu, podopieczni Waldemara Jędrusiaka zajmują drugie miejsce w ligowej tabeli. Wydaje się, że walka o awans rozegra się pomiędzy piątką drużyn. – O awans będzie trudno, choć na pewno broni nie złożymy. Nasza kadra jest obecnie bardzo wąska. Pierwszy zespół ciągle wspierany jest przez młodzieżowców. Póki co, radzimy sobie dobrze, ale to dopiero początek rundy rewanżowej i jeszcze wiele trudnych meczów przed nami – wyjaśnia, studząc nastroje ofensywnie usposobiony gracz.
 
20-latek już niejednokrotnie pokazywał, że drzemią w nim spore możliwości piłkarskie. Być może Leszno to tylko przystanek na drodze do wielkiej kariery. – Moim celem jest gra na jak najwyższym poziomie i cały czas do tego dążę. Nie wyobrażam sobie życia bez piłki nożnej. To coś, z czego czerpię dużo radości – zakończył.

Rozmawiał: Łukasz Kaczmarek