Pawlicki: Było sporo ścigania



Pierwszy trening punktowany ma za sobą Fogo Unia, która w minioną niedzielę podejmowała MrGarden GKM Grudziądz. Mecz zakończył się wysokim zwycięstwem leszczynian, a na wyróżnienie zasłużył Piotr Pawlicki.

Kapitan biało-niebieskich, łącznie z bonusami, zapisał na swoim koncie komplet punktów. Wisienką na torcie był wyścig dwunasty, gdzie wspólnie Dominikiem Kuberą, popisał się efektowną jazdą parową. – Szczerze powiedziawszy, to spodziewałem się, że dojedzie do mnie Antonio Linbaeck, który startował z trzeciego pola. Potem zobaczyłem, że jest przy mnie Dominik Kubera. Chciałem wypuścić go na szerszą część toru, by nabrał prędkości. Jazda przy krawężniku spowalniała. Pomimo innego układu, poradził sobie dobrze. Jest młody, ambitny i prezentuje świetną formę. Ten bieg z pewnością zaowocuje w sezonie – powiedział tuż po spotkaniu kontrolnym.

Choć żużlowa karuzela dopiero się rozkręca, popularny Piter udowadnia, że jest piekielnie mocny. Dowodem na to był znakomity występ w I rundzie Speedway Best Pairs na toruńskiej MotoArenie. Przypomnijmy, iż ekipa Fogo Power stanęła na najwyższym stopniu podium. – Nie ma sensu chwalić dnia przed zachodem słońca. To dopiero początek sezonu. Dla większości z nas były to dopiero pierwsze zawody. Było sporo ścigania i trzeba było dużo myśleć na torze, by wykorzystać każdą ścieżkę. Cieszę się, że wygraliśmy, bo dodaje to powera. Z drugiej strony, nie można popadać w hurraoptymizm. Wielu zawodników pracuje jeszcze nad dopasowaniem sprzętu. Przyjmuję to zatem na luzie – zaznaczył zdobywca 14 oczek w siedmiu startach.

Zaledwie osiem gonitw odjechali uczestnicy piątkowego turnieju dla Darcy’ego Warda w Poole. Na przeszkodzie stanęły opady deszczu i zły stan nawierzchni. – Przyjechaliśmy tam właśnie dla niego. Chcieliśmy zrobić show dla kibiców, ale niestety to się nie udało ze względu na niekorzystne warunki atmosferyczne. Tor, a szczególnie jego pierwszy łuk, był niebezpieczny i razem podjęliśmy decyzję, by przerwać ten turniej. Szkoda, że pogoda uniemożliwiła nam jazdę. Najważniejszą sprawą jest jednak zdrowie – przyznał 22-latek.

Łukasz Kaczmarek