Pavlic: Możemy pokusić się o bonus



Jurica Pavlic był jednym z bohaterów niedzielnej konfrontacji leszczyńsko-bydgoskiej. Zawodnik Unii był świetnie spasowany z torem od samego początku zawodów i nawet po przegranym starcie, potrafił skutecznie walczyć o jak najlepszą pozycję.
Jak do tej pory Jurica Pavlic godnie zastępuje kontuzjowanego Jarosława Hampela, biorąc ciężar odpowiedzialności za wynik na swoje barki. – Wszystko gra jak należy, sprzęt spisuje się znakomicie, do tego drużyna wygrywa. Szkoda Tobiasza Musielaka, który zanotował bolesny upadek, ale to jest sport i takie rzeczy niestety się zdarzają. Jesteśmy młodym zespołem i staramy się, jak tylko możemy, by te wyniki były jak najlepsze. Nadchodzą rewanże i w nich musimy powalczyć o zdobycie jak największej ilości punktów – powiedział najskuteczniejszy jeździec gospodarzy po meczu z Polonią.

Najmłodsza drużyna Enea Ekstraligi świetnie radzi sobie ze wszystkimi przeciwnościami losu i nawet będąc osłabioną, potrafi pozytywnie zaskakiwać licznych niedowiarków. – Już kilkakrotnie udowodniliśmy, że chęci do walki nam nie brakuje. Stoimy przed trudnym zadaniem, ponieważ w składzie nie ma naszego lidera, Jarosława Hampela, dlatego każde zwycięstwo będzie na wagę złota. Życie pisze różne scenariusze, raz lepsze a raz gorsze. Zobaczymy, co spotka nas w kolejnej części sezonu – wyjawia popularny Jura.

Leszczyńskie Byki z optymizmem patrzą na spotkanie rewanżowe w Bydgoszczy. Bonus wciąż pozostaje sprawą nierozstrzygniętą. – Bydgoszcz jest mocnym przeciwnikiem. Potrafią wykorzystać atut swojego toru, co pokazali w poprzedniej kolejce, wygrywając u siebie z Gorzowem. Łatwo nie będzie, ale przy trafnym dopasowaniu się do nawierzchni, możemy pokusić się o wywalczenie punktu bonusowego – twierdzi zawodnik urodzony w Gorican.

W trakcie zawodów dochodziło do częstej kosmetyki toru, który sprawiał niektórym żużlowcom sporo problemów. – To jest ekstraliga i dla nas, profesjonalistów, nie ma żadnych wymówek. Faktycznie, na torze utworzyło się kilka drobnych kolein i mogły one sprawić pewien kłopot. Niemniej jednak, nie wolno odpuszczać, trzeba w każdym biegu trzymać gaz do samego końca – zakończył stanowczo 23-latek.

Rozmawiał: Łukasz Kaczmarek