Olszak: Przyjęliśmy inną taktykę



W jednym z ciekawszych meczów minionej kolejki, Polonia 1912 Leszno wygrała na własnym boisku z Obrą 1912 Kościan 2:1. Całe spotkanie wśród gospodarzy rozegrał Hubert Olszak.

Derbowe starcia z reguły bywają niezwykle trudne. Tak było i tym razem. Podopieczni Zenona Janowicza musieli się sporo napocić, by wygrać z kościańską Obrą. Kluczem do zwycięstwa była sumienna gra w defensywie i skuteczne kontrataki. – We wcześniejszych meczach to my narzucaliśmy swój styl i chcieliśmy prowadzić grę. W spotkaniu z Obrą przyjęliśmy jednak zupełnie inną taktykę. Chcieliśmy spokojnie wyczekać przeciwnika i go skontrować. Jak widać po wyniku, wszystko poszło zgodnie z planem – wyjawił kapitan leszczyńskiego zespołu.
 
Pomimo triumfu, Poloniści nie uniknęli nerwowej końcówki. W 87. minucie rywal zdobył kontaktową bramkę. Dwie minuty później doszło do kontrowersyjnej sytuacji. Sędzia, choć mógł, to jednak nie podyktował rzutu karnego dla gości. – Przede wszystkim wynik 2:0 jest bardzo zdradliwym wynikiem. Wystarczy, że rywal zdobędzie jedną bramkę i zaczyna robić się nerwowo. Tak było właśnie w meczu z Kościanem. Wydaje mi się, że zabrakło nam trochę koncentracji. Byliśmy pewni zwycięstwa, a na sam koniec straciliśmy gola zupełnie niepotrzebnie – tłumaczy leszczyński zawodnik.
 
Swoją piłkarską karierę rozpoczynałeś właśnie w kościańskiej Obrze. Patrząc na twoje poczynania, sentymentów nie było. Na boisku toczyła się męska walka, przypominająca czasami walkę bokserską. Sam otrzymałeś żółtą kartkę, ale wydaje się, że niesłuszną. – Przygodę, tak to nazwijmy (śmiech). Czekałem na ten mecz całą rundę. Dużo zawdzięczam klubowi z Kościana, bo tam to wszystko się zaczęło. Fajnie było zagrać przeciwko kolegom, z którymi wychowywałem się na piłkarskim podwórku – mówi uradowany. – Oczywiście, do spotkania podszedłem bardzo skoncentrowany i nie było mowy o taryfie ulgowej. Zresztą wydaje mi się, że było to widoczne na murawie – przyznaje. – Co do żółtej kartki, to według mnie otrzymałem ją zupełnie niesłusznie. Przeciwnik wpadł we mnie z impetem, a ja próbowałem uniknąć kontaktu. Najwyraźniej sędzia widział to zupełnie inaczej – dodaje 25-latek.
 
Poloniści szansy na dłuższy odpoczynek nie mają, ponieważ już we wtorek zagrają na wyjeździe z liderem tabeli, LKS-em Ślesin, który jeszcze w tym sezonie nie zaznał goryczy porażki. – Zwycięstwo z Obrą dodała nam wiary w to, że cały czas możemy wywalczyć awans do III ligi. Jedziemy do lidera, z którym musimy wygrać i żaden inny wynik nie wchodzi w grę. Na pewno czeka nas trudny mecz, ale jestem bardzo dobrej myśli, jestem spokojny o zespół – uważa Olszak.

Rozmawiał: Łukasz Kaczmarek


PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułStracone punkty
Następny artykułNie poszły za ciosem