Okiem naczelnego: 5 lat do Futsal Ekstraklasy



Historyczny sukces odniósł w tym sezonie GI Malepszy Futsal Leszno. Nasza drużyna w nadchodzących rozgrywkach grać będzie na parkietach Futsal Ekstraklasy.

Ten materiał będzie niezwykle subiektywny. Dlaczego? Dlatego, że z klubem prowadzonym przez Pawła Mrozkowiaka i Lesława Nowaka jestem od początku. Nie przyszedłem tutaj za sukcesem. Nie przykleiłem się do klubu z tego właśnie powodu. Od momentu powstania mocno trzymałem kciuki i wierzyłem, że kiedyś nadejdzie ich czas. Nadszedł bardzo szybko. Leszczyński klub potrzebował bowiem zalewie pięciu sezonów, aby awansować do najwyższej klasy rozgrywkowej. Będę zatem słodził, czy to się komuś podoba, czy nie.

Sport z potencjałem

Futsal to dyscyplina, która w naszym kraju dopiero raczkuje. Na ten moment to jeszcze sport niszowy. Celowo używam słowa “jeszcze”, bo ci z Państwa, którzy odwiedzali Trapez cyklicznie wiedzą, że to dyscyplina z ogromnym potencjałem. W żadnym innym sporcie nie doznamy takiej dynamiki zdarzeń. Prowadzenie 3:0 nie gwarantuje niczego, a taką przewagę można zniwelować w przeciągu minuty. To powoduje, że futsal jest piękny, nieobliczalny, a niekiedy brutalny. Czy nie tego powinni oczekiwać kibice? PZPN i Futsal Ekstraklasa mają jeszcze wiele do zrobienia. Obecność Leszna w najwyższej klasie rozgrywkowej może im tylko w tym pomóc. Z uwagą śledzę rozgrywki ligowe i nasz klub na tle innych, wyróżnia się w sposób szczególny. Organizacja i kibice do ekstraklasy weszły już jakiś czas temu. Dołączył do tego poziom sportowy, ale to jeszcze nie wieńczy dzieła. Pisząc o promocji futsalu, nie można przejść obojętnie obok reprezentacji. Ewentualny sukces kadry z całą pewnością przełożyłby się na zainteresowanie kibiców. Biało-czerwoni grają coraz lepiej, ale na historyczne zwycięstwa będziemy musieli jeszcze trochę poczekać. Gdzieś przeczytałem zdanie, że “piłka nożna to pieniądze, a futsal to emocje”. To bardzo trafne stwierdzenie i aktualnie największy atut tego sportu. Przy stosunkowo niewielkim budżecie, można bowiem zbudować coś naprawdę wielkiego. Wystarczy zaangażowanie, wiara i pasja. Właśnie tym charakteryzują się ludzie, którzy prowadzą leszczyński klub.

Pierwsze kroki

Działacze angażując się w projekt pod nazwą KS Futsal Leszno podkreślali, że byli jak dzieci, które dopiero uczą się chodzić. W pierwszym sezonie leszczynianie zajęli ostatnią pozycję w II lidze, wygrywając zaledwie dwa spotkania. W kolejnym zwyciężyli czterokrotnie, plasując się w środku stawki. Paweł Mrozkowiak i Lesław Nowak dalej wierzyli, że idą słuszną drogą. Naszą ekipę przejął doświadczony Dariusz Pieczyński, który wespół ze swoim bratem Łukaszem i Danielem Lebiedzińskim w imponującym stylu wprowadzili biało-czerwonych na zaplecze Futsal Ekstraklasy. Beniaminek został brutalnie zweryfikowany, zajmując wśród dwunastu zespołów miejsce ósme. I choć cel, którym było utrzymanie został osiągnięty, to niedosyt był silniejszy. Natychmiast zapadła decyzja o przemeblowaniu zespołu. Podziękowano za współpracę trenerowi i części zespołu. Stery przejął Tomasz Trznadel, czyli były trener nieistniejącej już marki Euromaster Chrobry Głogów.

Łeb w łeb

Już po kilku kolejkach okazało się, że o zwycięstwo w lidze walczyć będą dwie ekipy: Constract Lubawa i GI Malepszy Futsal Leszno. Biało-czerwoni szli jak burza, inkasując punkty na kolejnych rywalach. Często gromili przeciwników, ale równie często znajdowali się trudnych sytuacjach. W kilku spotkaniach zostali zmuszeni do odrabiania strat, świetnie wychodząc nawet z najgorszych opresji. Nie zabrakło też wpadek. Futsal Leszno przegrał dwa mecze w najmniej oczekiwanych momentach. W przegrane we własnej hali z niżej notowanymi: Heliosem Białystok i Malwee Łódź trudno było uwierzyć. Taki jest jednak futsal, a potykał się również kontrkandydat. W ostatecznym rozrachunku okazało się, że kluczowym spotkaniem było to w Lubawie. To był najdłuższy mecz na jakim byłem. Goście prowadzili, ja patrzyłem na tablicę z czasem, a ten nie płynął. Obawiałem się o swoje zdrowie, a gdy usłyszałem syrenę końcową, kamień spadł mi z serca. Nasi wygrali 5:3, co dało im niezwykle ważną, psychologiczną przewagę nad przeciwnikiem. Uwielbiam emocje, ale wtedy miałem ich dość.

Zbaczając z tematu, z emocjami jest tak, że każdy radzi sobie z nimi inaczej. Czy wiecie, że wiceprezes Lesław Nowak w takich sytuacjach czyta książkę? W Lęborku to nie wystarczyło. Wtedy mój szanowny przyjaciel opuścił halę, a gdy wrócił wszystko było już w najlepszym porządku. Sprawa awansu była niejasna aż do ostatniego meczu. Leszno i Lubawa szły łeb w łeb i to właśnie ostatnia kolejka miała zdecydować, to awansuje, a kto będzie musiał walczyć w barażach. Lepsi w bezpośrednim pojedynku byli leszczynianie, dlatego wszystko mieli we własnych rękach. Przyzwyczajeni do gry pod presją biało-czerwoni pokonali gładko rewelacyjnego beniaminka z Bojano i mogli cieszyć się z jakże upragnionego pierwszego miejsca w tabeli.

Gatunek chroniony

Ptak wielkości wróbla z długim ogonem. Głowa żółta z czarnym rysunkiem. Wierzch brązowy, ciemno plamkowany, kuper rdzawobrązowy. Spód żółty z brunatnym kreskowaniem i rdzawą przepaską na piersi. Samica mniej jaskrawa. Obok skowronka jest najpospolitszym ptakiem terenów otwartych. Dla nas Trznadel to Tomasz Trznadel, czyli człowiek od zadań specjalnych. Głogowski szkoleniowiec z bogatym doświadczeniem w przeszłości trzykrotnie wchodził na salony Futsal Ekstraklasy. Z Lesznem zrobił to po raz czwarty w swojej karierze. Osiągnięty wynik potwierdził, że wybór był słuszny. Trener od początku wiedział co chce zrobić i jaki cel przyświeca tej ekipie. Gdy drużyna potrzebowała spokoju, on był spokojny. Kiedy sytuacją wymagała ostrzejszych reakcji, potrafił nią wstrząsać. Kiedy potrzebne było ekstremalne ryzyko, on ryzykował. Potrafił też scalać, bo przecież w zespole pojawiło się kilka nowych twarzy. To właśnie Tomasz Trznadel – jeden z głównych aktorów filmu pt. GI Malepszy Futsal Leszno.

Ptaki latają kluczem

Drużyna futsalowa to nie tylko jeden plus czterech w polu. Każdy z tej ekipy był jej ważnym ogniwem, a więc każdy z nich zasługuje na kilka słów. Sentymentalnie, zacznę od miejscowych. Kapitan Jakub Molicki świetnie wypełnił swoją rolę. To żartowniś jakich mało, przy czym poważnie podchodzący do swoich obowiązków na parkiecie. Przed sezonem sporo stracił na wadze i zdecydowanie zyskał na mobilności. Świetnie przygotowanie kondycyjne pozwoliło mu wejść wyższy level, który teraz będzie musiał przełożyć na parkiety Futsal Ekstraklasy. Sezon zakończył z 8 bramkami na koncie. Kolejny na tapecie – Jan Martin, czyli wielka nadzieja miejscowego klubu. W drugiej części sezonu na parkiet wchodził raczej z ławki, pełniąc rolę jokera w talii Trznadla. Efekt? 12 goli. Hubert Olszak to futsalista, który moim skromnym zdaniem zrobił największy postęp wśród miejscowych. Ten człowiek po prostu gryzie parkiet. Niezwykle dynamiczny i zwrotny futsalista sezon zakończył z dorobkiem 11 bramek. Tyle samo goli ma na swoim koncie Piotr Pietruszko. Mam wrażenie, że mogło być ich dwa razy więcej. W moim przekonaniu to najlepszy technicznie gracz naszej drużyny. Zdecydowanie musi jednak popracować nad wykończeniem. Filip Walczak to jedyny zawodnik z pola bez dorobku bramkowego. Trzeba jednak podkreślić, iż trener rzadko na niego stawiał, co sprawiło, że na parkiecie pojawiał się sporadycznie. Z powodu poważnej kontuzji tylko trzy mecze rozegrał Sergey Chamukha. W poprzednich sezonach sympatyczny Ukrainiec był ostoją leszczyńskiej defensywy. W bieżącej kampanii dołożył swoją cegiełkę, strzelając swojego jedynego gola w ostatniej kolejce. Nowy nabytek – Adrian Niedźwiedzki. To był wzorowy wybór leszczyńskich działaczy. Wiele zadań defensywnych nie przeszkodziło mu w zdobywaniu goli. 26 bramek pozwoliło mu zostać najskuteczniejszym strzelcem tej ekipy. W sezon ze sporym opóźnieniem wszedł Michał Bartnicki. Gracz ze świetnym, atomowym uderzeniem aż 10-krotnie trafiał do bramki rywali. Żołnierz w kadrze Trznadla – Kamil Kruszyński. Zawodnik, którego piłka słucha, jak nikogo innego. Swoim dryblingiem kładzie rywali na parkiet. Dorobek? 19 goli dla swojej nowej drużyny. Kacper Konopacki. Trudno dzisiaj wyobrazić sobie zespół bez tego zawodnika. Jeden z liderów sezon zakończył z 13 bramkami na koncie. Kolejny udany transfer to Jarosław Radliński. Imponujący spokojem i zimną głową. Kluczowy zawodnik zaliczył 2 trafienia. Marcin Marcinkowski do GI Malepszy Futsal Leszno dołączył w rundzie rewanżowej, przechodząc do biało-czerwonych z KS Gniezno. To gracz ze sporym potencjałem. 23-latek może stanowić o przyszłości klubu w Futsal Ekstraklasie. W ośmiu spotkaniach ligowych strzelił 1 gola. Dla Łukasza Błaszczyka sezon 2018/2019 był kolejnym spędzonym w leszczyńskim klubie. Bramkarz dzięki swojemu doświadczeniu i świetnym interwencjom, po latach przerwy będzie mógł znowu sprawdzić się w najwyższej klasie rozgrywkowej. Rolę drugiego golkipera przejął po Filipie Twardowskim, nieco młodszy – Bartosz Wojtyniak. Zebrane doświadczenie z pewnością zaowocuje w przyszłości.

Gramy dla Ciebie

Przed sezonem wstrząsnęła nami informacja o poważnej chorobie Damiana Drewnowskiego. Popularny Drewno marzył o tym, aby wspólnie z kolegami wywalczyć awans do Futsal Ekstraklasy. Koledzy zrobili to bez niego, ale dla niego, intensywnie włączając się przy tym w akcje wsparcia kolegi. Myślę, że nie przesadzę, jeśli w ich imieniu napiszę, że ten sukces dedykowany jest właśnie jemu, co niniejszym czynie. Damian gramy dla Ciebie! Jesteśmy z Tobą!

Co dalej?

Na kolejne futsalowe emocje będziemy musieli poczekać aż do września. Warto jednak być cierpliwym, bo wchodzimy na najwyższy poziom. Działacze raczej nie przewidują rewolucji w składzie, choć na konkrety jest za wcześnie. Z całą pewnością dojdzie do 1-2 transferów, ale szastania pieniędzmi nie będzie. Planem na pierwszy sezon będzie utrzymanie, na co z całym przekonaniem stać obecny zespół. Przy tej okazji warto wspomnieć o sponsorach, bez których nie byłoby Futsal Ekstraklasy w Lesznie. Od początku z klubem jest Rafał Malepszy. Sponsor tytularny był z drużyna w gorszych i lepszych chwilach. Zarząd przedstawił mu realny plan, który został zrealizowany. Nie było gruszek na wierzbie. Była natomiast ciężka praca i konsekwencja w działaniu. Dzięki temu do Trapezu zawitają największe marki w kraju, a leszczyński futsal zobaczymy w telewizji. Konkurencja dla żużla to zbyt duże słowo, lecz alternatywa na okres zimowy jest jak najbardziej trafnym stwierdzeniem. W imieniu działaczy serdecznie zachęcamy wszystkich do wsparcia tego projektu. Projektu pod tytułem Futsal Leszno!

DANIEL NOWAK