Odczarowali własne boisko



Po trzech spotkaniach bez wygranej u siebie, zwycięstwo odnieśli nasi piłkarze. Polonia 1912 skromnie, bo skromnie, ale co najważniejsze pokonała Kotwicę Kórnik 1:0.

Jako pierwsi zagrożenie stworzyli goście. Już na samym początku meczu po dobrze rozegranym rzucie rożnym byli bardzo bliscy objęcia prowadzenia. Niemal przez 30 minut, rywal dominował na placu, ale nie miał szczęścia. Swoją okazję w tej części mieli również gospodarze i właściwie powinni cieszyć się z gola. Świetnie w polu karnym zachował się Jakub Harendarz, który położył bramkarza i wystawił piłkę jak na tacy Konradowi Turbańskiemu. W strzale tego drugiego zabrakło siły i tylko dzięki interwencji obrońcy do przerwy mieliśmy 0:0.

Druga połowa rozpoczęła się od ataków Kotwicy. W 60 minucie na uderzenie z dystansu zdecydował się Błażej Wieśko, ale trafił w słupek. Chwilę później, nerwów na wodzy w jednym ze starć nie utrzymał Damian Nowak II i przedwcześnie opuścił murawę. Co ciekawe, leszczynianie w osłabieniu prezentowali się równie sumiennie, jak i w komplecie. Zaangażowanie i cierpliwość w defensywie opłaciły się. W 72 minucie, po wypadzie do przodu, sędzia podyktował rzut karny za ewidentny faul w szesnastce. Do piłki podszedł Wojciech Bzgęda i na raty pokonał Tymoteusza Czerwińskiego.

W ostatniej fazie było bardzo nerwowo. Arbiter musiał temperować zapędy zawodników wręczając żółte, a nawet jedną czerwoną kartkę dla gracza ekipy przeciwnej. Wynik do końca nie uległ już zmianie i podopieczni Łukasza Koniecznego mogli cieszyć się z niezwykle cennych trzech punktów.