Nowak: Wierzyliśmy w zwycięstwo



Nie milkną echa sobotniej konfrontacji pomiędzy Arotem Astromalem Leszno a Gaz System Pogonią Szczecin. Jednym z bohaterów wspaniałego widowiska był kołowy miejscowego zespołu, Mateusz Nowak.
Szczecin pokonany, czyli jednak nie taki diabeł straszny jak go malują. Wygrana nie miała jednak większego znaczenia dla układu tabeli, jednak na pewno spore znaczenie wywarła na morale drużyny. – Po porażce w Gorzowie wyszliśmy na mecz ze Szczecinem podwójnie zmobilizowani. Wiedzieliśmy, że o punkty z tak mocnym przeciwnikiem będzie arcytrudno, ale mimo to cały czas wierzyliśmy w zwycięstwo. Na pewno jesteśmy bardziej podbudowani po tej wygranej – stwierdził kołowy Arotu Astromalu, Mateusz Nowak.

Wznieśliście się na wyżyny swoich umiejętności i ograliście potentata do awansu do Superligi. – Myślę, że kluczem do zwycięstwa była twarda obrona przez całe sześćdziesiąt minut oraz skuteczna gra w ataku. Doskonale między słupkami spisywał się Fryta, który obchodził swoje dwudzieste piąte urodziny. Ogrywając lidera zrobiliśmy mu miły prezent – powiedział leszczyński zawodnik.

Zostawiliście dzisiaj sporo serca na boisku, z drugiej strony fundując sobie i kibicom nie lada thriller. Na parkiecie dało się zauważyć wiele strat i pomyłek a tak naprawdę gdyby nie one, do nerwowej końcówki wogóle nie musiało dojść. – Na pewno dla kibiców było to wspaniałe widowisko. Dziękujemy im za doping i za wsparcie, bo naprawdę dodaje nam to skrzydeł. Faktycznie, było dużo strat po obu stronach i gdyby nie one być może odskoczylibyśmy rywalowi w końcówce, jednak wyszło inaczej. Najważniejsze jest to, że walczyliśmy do samego końca i pokonaliśmy ekipę szczecińską, co pozwoliło nam utrzymać się w czołówce – przyznaje Nowak.

Przed wami dwa trudne wyjazdowe spotkania w Wolsztynie i Malborku. Marząc o awansie, każdy punkt będzie dla leszczyńskiego zespołu na wagę złota. – Czekają nas dwa bardzo trudne spotkania wyjazdowe, w których moim zdaniem mamy szansę zainkasować cztery punkty – kalkuluje. – Z pewnością pozwoliłyby nam one na uplasowanie się na dogodnym miejscu w tabeli. Nie ma jednak co gdybać. Teraz trzeba skupić się na starciu z drużyną z Wolsztyna, z którą należy zagrać z takim samym zawzięciem jak ze Szczecinem – dodaje pełen nadziei.

Łukasz Kaczmarek