Nieszczęsna Zielona Góra



Faworyzowany AZS UZ Zielona Góra pokonał Sporting Futsal 6:5. Pomimo porażki, leszczynianie pokazali charakter i stawili duży opór ekipie gospodarzy.

Bardzo ciekawe spotkanie miało miejsce w niedzielę w Hali Uniwersytetu Zielonogórskiego. Miejscowy faworyt, AZS Zielona Góra, mierzył się ze Sportingiem Futsalem Leszno. O ostatecznym wyniku zadecydowały ostatnie trzy minuty.

Był to prawdziwy thriller, niestety bez happy-endu. Goście bardzo szybko zadali dwa ciosy, za sprawą goli Jakuba Przymusa i Jakuba Molickiego. Gospodarze, nie prędko zdołali się podnieść. Przez długi okres, wynik był dla nich niekorzystny. Z czasem, udało im się sforsować zasieki obronne leszczynian i dwukrotnie trafić do siatki. Gdy wydawało się, że obie drużyny zejdą do szatni przy stanie remisowym, piękną szarżę zakończoną celnym strzałem Łukasza Chmielewskiego, przeprowadzili przyjezdni. Tym samym na przerwę, zespoły udawały się w kompletnie odmiennych nastrojach. Warto wspomnieć, że w pierwszej części, Filip Twardowski obronił jeden z dwóch przedłużonych rzutów karnych.

Drugą odsłonę, nasi futsaliści rozpoczęli od gry w przewadze. Szansa na podreperowanie konta bramkowego została jednak zaprzepaszczona. Późniejsze fragmenty, to przede wszystkim mnóstwo walki i niewykorzystane sytuacje z obu stron. Dopiero na kilka minut przed końcem meczu, doszło do prawdziwego festiwalu strzeleckiego. Na 4:2 podwyższył Damian Drewnowski. Radość przyjezdnych trwała krótko, bowiem zielonogórzanie szybko odpowiedzieli. Mimo tego, podopieczni Grzegorza Posikaty i Krzysztofa Kaczmarzyka, nie podłamali się i zdobyli piątą bramkę. Piłkę między słupkami umieścił ponownie Przymus. Przy stanie 5:3, wydawało się, że nic i nikt nie jest w stanie odebrać beniaminkowi II ligi zwycięstwa. Wtedy to, główne role odegrali sędziowie, którzy podyktowali dwa kontrowersyjne rzuty karne, z czego jeden przedłużony, dla ekipy z Grodu Bachusa. Jednego z nich rywal wykorzystał, natomiast następne trafienia dołożył z akcji, grając z wycofanym bramkarzem. 

Tym samym, po heroicznym boju, Zielona Góra wygrała z Lesznem 6:5, zadając trzy potężne ciosy w przedziale od 37. do 40. minuty. Duch sportowej rywalizacji okazał się błahą sprawą, o czym świadczą dantejskie sceny z samej końcówki, krzywdzące Sporting Futsal.

Sporting Futsal: Twardowski, Urbaniak – Chmielewski (1), Szewczyk, Janowicz, Szafrański, Drewnowski (1), Molicki (1), Przymus (2), Piecuch, Murawa, Kaczmarek

Łukasz Kaczmarek


PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułPierwszy raz na tarczy
Następny artykułPrzeklęty Trapez