Nie zatrzymali beniaminka



Real Astromal Leszno, choć przez większość spotkania prowadził, to jednak uległ w Wieluniu tamtejszemu MKS 25:26. Szkoda tym większa, ponieważ zwycięstwo było na wyciągnięcie ręki.

Nie najlepiej podróż do Wielunia będą wspominać nasi szczypiorniści. Można powiedzieć, że leszczynianie przegrali wygrany mecz i dwa punkty przeszły im koło nosa.

Jak to już bywa w sporcie, jeśli się nie zdobywa bramek, to się je traci. Odzwierciedleniem tego jest to, co wydarzyło się podczas sobotniej potyczki. Już od samego początku starcia, to goście narzucili swoje warunki i wypracowali sobie przewagę, której zaciekle bronili. Po pierwszej połowie, przyjezdni prowadzili 14:12. Po przerwie, gra zaczęła się nieco psuć. W 35 minucie mieliśmy już remis 14:14. Podopieczni Macieja Wieruckiego, szybko jednak wrócili na właściwe tory i znowu objęli przodownictwo, ale jak się okazało nie na długo.

Sama końcówka to istna wojna nerwów. Real Astromal nie wykorzystał rzutu karnego, a chwilę później mieliśmy po 24 i wszystko zaczynało się jakoby od nowa. Miejscowi nabrali wiatru w żagle i uwierzyli w końcowy sukces. Pomimo nakładanych kar, jak gdyby nigdy nic, wbijali kolejne gole. Nam brakowało przede wszystkim skuteczności. Ostatnie słowo, mogło należeć do naszej drużyny, ale piłka po rzucie Marcina Giernasa obiła słupek i w ostatecznym rozrachunku przegraliśmy po raz kolejny na wyjeździe w stosunku 25:26.

Bramki dla Realu Astromal Leszno zdobywali: Łuczak 10, Przekwas 6, Wierucki i Giernas po 3 Meissner 2 oraz Pochopień 1

Łukasz Kaczmarek