Nie wyciągnęli wniosķów



Kolejną porażkę ma na swoim koncie GI Malepszy Futsal Leszno. Podopieczni Tomasza Trznadla tym razem przegrali z Gattą Active Zduńska Wola 2:5.

Po ostatniej, pucharowej porażce w Zduńskiej Woli leszczynianie do sobotniego starcia przystąpili bardzo zmotywowani. Celem był rewanż i jakże potrzebne ligowe punkty. Niestety biało-czerwoni, podobnie jak przed tygodniem bardzo źle weszli w mecz. Już w 3. minucie gola z niczego, po długim wyrzucie bramkarza zdobył Daniel Krawczyk. A trzeba wspomnieć, iż kilka sekund wcześniej świetną okazję miał Hubert Olszak, który nie wypatrzył Kamila Kruszyńskiego, zdecydował się na uderzenie i… strasznie chybił. Popularne Kocury ugryzły po raz kolejny w 7. minucie gry. Główną rolę znów odegrał Daniel Krawczyk, choć ostatni kontakt z piłką miał Michał Marciniak, który uderzył w samo okienko bramki Michała Długosza. W końcówce świetnie pod bramką odnalazł się Piotr Pietruszko, a dogrywał mu Michał Bartnicki. Na tablicy wyników mieliśmy 2:1, ale taki stan rzeczy trwał tylko chwilę. Niestety znów przypomniał o sobie Daniel Krawczyk, który kapitalnie wykończył kontratak swojego zespołu.

W drugiej połowie piłką operowali głównie leszczynianie. Niewiele jednak z tego wynikało, bo o sytuacje podbramkowe było bardzo trudno. Miejscowi nie czuli już potrzeby, aby naciskać rywali. Grali spokojnie i niezwykle cierpliwie wiedząc, że znowu nadejdzie ich moment. Na kolejnego gola czekaliśmy długo, bo aż do 32. minuty. Błąd pod własną bramką popełnił Adrian Niedźwiedzki, a takich sytuacji nie zwykł marnować Mateusz Olczak, który podwyższył na 4:1. Chwilę później Tomasz Trznadel zdjął bramkarza, ale zamiast strzelić, nasz beniaminek stracił kolejną bramkę i właściwie było już po meczu. W tym spotkaniu padła jeszcze bramka, ale było to już wyłącznie trafienie honorowe. Niefrasobliwość miejscowego bramkarza wykorzystał Adrian Niedźwiedzki, uderzając spod własnej bramki. Ostatecznie Gatta Active Zduńska Wola pokonała GI Malepszy Futsal Leszno 5:2.

Dość niespodziewane zwycięstwo w Toruniu odniósł Red Dragons Pniewy. Czerwone Smoki pokonały wicemistrzów Polski 6:2. To oznacza, że leszczyński beniaminek może czuć się coraz bardziej zagrożony. Sytuacja drużyny Tomasza Trznadla przed kolejnymi spotkaniami jest zatem niezwykle trudna, a walka o utrzymanie będzie prawdopodobnie toczyła się do ostatniej kolejki.