Musielak: Zachowujemy czujność



Życiową formę w ostatnim okresie prezentuje Tobiasz Musielak. Wychowanek leszczyńskiej klubu, był wiodącą postacią swojego zespołu w niedzielnym meczu, w którym przeciwnikiem Fogo Unii była drużyna tarnowskich Jaskółek.

Wynik 50:40 na korzyść gospodarzy, to zaliczka, która może napawać optymizmem przed rewanżem. – Może, ale nie musi. Tak naprawdę, to jest dopiero półmetek rywalizacji, dlatego zachowujemy czujność i pełne skupienie. Na pewno będzie to bardzo trudny mecz, ponieważ tarnowianie są mocnym zespołem. Będziemy spokojnie przygotowywać się do rewanżu, trenując. Miejmy nadzieję, że kontuzjowani koledzy z drużyny podkurują się i pojedziemy w pełnym składzie – powiedział po pierwszym spotkaniu półfinałowym Enea Ekstraligi, Tobiasz Musielak.
 
Początek zawodów należał do gości. W pewnym momencie manager Fogo Unii, Adam Skórnicki, zmuszony był sięgnąć po rezerwę taktyczną. – Faktycznie, wynik był kiepski. Przegrywaliśmy i musieliśmy odrabiać straty. Na całe szczęście udało nam się wyciągnąć wynik i wygrać z przewagą dziesięciu punktów – cieszy się 21-latek.
 
Junior biało-niebieskich stał się jednym z najważniejszych ogniw drużyny. Przed tygodniem na owalu w Częstochowie zdobył pierwszy w karierze komplet punktów w meczu ligowym. W minioną niedzielę w Lesznie, wywalczył 12 oczek i bonus. Co sprawia, że Tobiasz jest tak dobrze dysponowany? – Sprzęt jest niezwykle szybki. Spora w tym zasługa Pana Rysia Kowalskiego z Torunia, który tuninguje mi silniki. Bardzo pomagają mi również mechanicy, sponsorzy, manager Mikołaj Zgaiński oraz doktor Marian Misiak. Na początku sezonu nie mogłem się pozbierać i jeździć równo, ponieważ coś siedziało w mojej głowie. Trzeba było to zmienić, diametralnie obróbić. Teraz wszystko chodzi, jak w zegarku – skrupulatnie wyjaśnia.
 
Sporo problemów, sprawiała zawodnikom nawierzchnia na Smoku. Szczególnie zdradliwym miejscem było wyjście z pierwszego łuku, gdzie dochodziło do niebezpiecznych sytuacji. – W piątek odbył się na stadionie koncert, który pomieszał nam nieco plany. Nie mogliśmy trenować i dobrze przygotować nawierzchni. Trzeba było wszystko przełożyć na sobotę, czyli na dzień przed samym spotkaniem. Nie ułatwiło nam to sprawy – tłumaczy popularny Tofeek. – Nie ma co narzekać. Warunki były dla wszystkich równe. Wielkie ukłony dla toromistrza, ponieważ tor był świetny do ścigania – dodaje.
 
W sobotę na stadionie im. Edwarda Jancarza w Gorzowie odbył się finał Młodzieżowych Indywidualnych Mistrzostw Polski, w których startował Musielak. Ostatecznie, żużlowiec zajął najgorsze dla sportowca, czwarte miejsce. – Turniej nie ułożył się po mojej myśli. Pan na wieżyczce najwyraźniej nie miał najlepszego dnia. Niektóre decyzje sędziego wprawiły mnie w osłupienie, a nawet lekkie zakłopotanie – zakończył z uśmiechem na ustach Tobiasz.

Rozmawiał: Łukasz Kaczmarek