Musielak: Nie chcę składać obietnic



Jednym z wielkich nieobecnych niedzielnego meczu PGE Ekstraligi pomiędzy Fogo Unią a KS Toruń był Tobiasz Musielak. Kapitan biało-niebieskich wciąż leczy kontuzję obojczyka.

Przypomnijmy, iż 22-latek urazu nabawił się dwa tygodnie temu, podczas starcia ligowego na stadionie im. Edwarda Jancarza, w którym Byki mierzyły się ze Stalą. W tej chwili, leszczynianin jest bliżej, niż dalej powrotu na tor. – Jeszcze nie wiem do końca, jak będzie wyglądał nadchodzący tydzień. Być może w piątek trochę potrenuję i podejmę decyzję co dalej. Nie chcę składać żadnych obietnic, tym bardziej sobie – zapowiedział. – Osobiście czuję się na tyle dobrze, że mógłem już nawet wystartować w meczu z Toruniem. Kości to jednak rzecz, z którą się nie igra. Poza tym jestem jeszcze na zwolnieniu lekarskim, więc opcja jazdy była wykluczona – dodał.

27 maja Musielak miał wystąpić półfinale Indywidualnych Mistrzostw Polski na obiekcie w Ostrowie Wielkopolskim. Tym razem, ewentualna impreza finałowa przejdzie mu koło nosa. – Niestety, nie będzie mi dane powalczyć o finał. Chyba, że dostanę dziką kartę (śmiech). To jednak bardzo wątpliwe. Chciałbym jechać, lecz zdrowie mi na to po prostu nie pozwala – mówi niepocieszony.

 
Fogo Unia Leszno przegrała po raz pierwszy w tym sezonie. Oprócz wspomnianego Musielaka, Adam Skórnicki nie mógł skorzystać z usług Tomasa Jonassona. Szwed, choć był obecny w parku maszyn, nie był w stanie odjechać ani jednego biegu. Wszystko przez kontuzję kolana, która trapi jeźdźca z kraju Trzech Koron od kilkunastu dni. – Szkoda wyniku. Mecz był bardzo zacięty, ale nie udało się wygrać. Trzeba pamiętać, że znowu jechaliśmy w sześciu. Mając o jednego zawodnika mniej w składzie, trudno nim rotować. Cały zespół musiał włożyć sporo pracy, by walczyć o punkty. Charakterna postawa napawa optymizmem przed kolejnymi spotkaniami – przyznał sympatyczny zawodnik.

Działaczom ze Strzeleckiej plany popsuł koncert, który organizowany był na Smoku w miniony piątek. W związku z imprezą, trudno było o odpowiednie przygotowanie owalu – Faktycznie, nawierzchnia była nieco inna, niż w poprzednich meczach. Przeszkodził nam w tym nieco koncert, który odbywał się w piątek na stadionie. Zabrakło czasu, by porządnie przygotować ten tor. Zazwyczaj działania podejmowane są już na cztery dni przed zawodami, a tym razem nie mieliśmy takiej możliwości – zakończył.

Rozmawiał: Łukasz Kaczmarek