Musielak: Nie było kolorowo



We wtorek na stadionie im. Alfreda Smoczyka, Unia Leszno rozegrała zaległy mecz z Azotami Tauronem Tarnów. Miejscowa ekipa wyciągnęła wnioski z niedzielnej wpadki z zielonogórzanami i pokonała lidera tabeli. Dobrym rozpoczęciem zawodów popisał się Tobiasz Musielak.

Reprezentant Unii Leszno w czterech startach zgromadził pięć oczek. Wynik młodzieżowca popsuły nieco starty w odsłonach dziewiątej i dwunastej. – Nie było kolorowo. Dwa pierwsze biegi rozegrałem dobrze, później spisywałem się kiepsko. W kolejnych dwóch wyścigach dałem ciała. Nie dowiozłem do mety żadnego punktu, dodatkowo upadłem, jadąc na czwartej pozycji – powiedział po wtorkowym spotkaniu, Tobiasz Musielak.

W swoim ostatnim występie biegowym popularny Tofeek natrafił na nierówności i upadł na tor. Na szczęście skończyło się tylko na strachu. – Na wejściu w łuk było kilka dziur. Natrafiłem na jedną z nich, nie opanowałem motocykla i przewróciłem się – opisuje całe zdarzenie. – Jest to tylko i wyłącznie moja wina, nic mnie nie może tłumaczyć – dodaje.

Zawodnik leszczyńskich Byków ma za sobą kilka imprez, rozegranych na przestrzeni kilku dni. – Odjechałem trzy imprezy w ciągu czterech dni, dlatego odczuwam już lekkie zmęczenie. Bycie żużlowcem nie należy do łatwych. Oczywistym jest, że każdy poluje na wygrane, jednak nie zawsze wszystko wychodzi, tak jakbym chciał – wyznał młodszy z braci Musielaków.

Zwycięstwo nad Azotami Tauronem  Tarnów przedłużyło szanse biało-niebieskich na awans do grona najlepszych drużyn Enea Ekstraligi. – Oby tak dalej. Teraz czeka nas wyjazd do Wrocławia. Mamy nadzieję, że uda nam się wygrać za trzy punkty. Będziemy walczyć z całych sił o jak najlepszy rezultat – zakończył pełen nadziei nastolatek.

Rozmawiał: Łukasz Kaczmarek