Musielak: Dałem z siebie sto procent



Po wczorajszej konfrontacji leszczyńsko-gorzowskiej większych pretensji nie można mieć do Tobiasza Musielaka. Junior Unii Leszno zrobił to, co do niego należało i choć z pewnością odczuwał brak wsparcia Kamila Adamczewskiego, skutecznie radził sobie na torze, gromadząc na swoim koncie cztery oczka i bonus w pięciu startach.
Zawodnik Unii przyzwyczaił już leszczyńską publiczność do bardzo dobrej jazdy i równorzędnej rywalizacji z najlepszymi. Nie inaczej było tym razem. – Jeden wyścig w miarę mi wyszedł. Udało mi się wyprzedzić na trasie Hansa Andersena, jednak to był zaledwie pojedynczy bieg i nawet ten atak nie zmienia faktu, że wypadłem słabo – mówi lekko przybity. – Szkoda, że znowu, kiedy byłem na prowadzeniu gonitwa została przerwana, ale to takie moje indywidualne fatum. Taki jest żużel – rozkłada ręce. – Teraz jedziemy do Gorzowa, aby powalczyć o jak najlepszy wynik. Być może uda nam się wygrać lub wejść do pierwszej czwórki jako lucky loser – dodaje popularny Tofeek.

W niedzielnym spotkaniu na torze w Lesznie, młodszy z braci Musielaków był jedynym punktującym juniorem leszczyńskich Byków. Nieudany występ Pawła Urbańskiego spowodował, że Tofeek musiał jeździć ze zdwojoną siłą. – Dla Pawła Urbańskiego debiut w ekstralidze był niezwykłym przeżyciem. Na pewno trudniej było mi jechać bez wsparcia Kamila Adamczewskiego, ale dałem z siebie, tak jak z resztą zawsze, sto procent. Tylko i wyłącznie moją winą jest to, że niektóre biegi po prostu mi nie wychodziły – stwierdził.

Dla gospodarzy niedzielnego pojedynku była to pierwsza porażka na własnym torze od 2009 roku, dlatego też można śmiało stwierdzić, iż biało-niebiescy nie mogą być z siebie aż tak bardzo niezadowoleni. – Rzeczywiście – zgadza się z postawioną tezą Musielak. – Nie mamy Balińskiego, Pavlica, Skórnickiego a i tak nadal jeździmy dobrze, choć z pewnością jest to dla nas spore osłabienie. W zespole brakuje również mojego brata, lecz nie ma się co oszukiwać, gdyby nie jego kontuzja szansy startu mógłby nie dostać Adamczewski – komentuje nadzieja leszczyńskiego speedwaya.

Dzień przed ligowym starciem z Gorzowem, Tobiasz Musielak brał udział w Finale Brązowego Kasku. Na torze w Częstochowie 18-latek zajął siódmą pozycję. Co było powodem takiej a nie innej postawy młodzieżowca Unii? – Nie wiem co się stało. Początek był dobry, potem jakby osłabłem – przyznał. – Notuje ostatnio lekki spadek formy. Być może wychodzi mi już zmęczenie sezonem – słusznie zauważa. – Przez cały czas jednak staram się ćwiczyć i trenować. W Częstochowie na pewno zawiodłem ja a nie mój sprzęt, który jest optymalny. Moi mechanicy dają z siebie wszystko. Chciałbym przy okazji bardzo podziękować wszystkim osobom, które mi pomagają, czyli sponsorom, psychologom oraz pani Kowalskiej, która wykonuje ze mną wspaniałą pracę – kończy jedno z objawień tegorocznego sezonu w Speedway Ekstralidze.

Łukasz Kaczmarek