Musiał: Mieliśmy jasny cel



Ostoja bramki Arotu Astromalu, Fryderyk Musiał, wiele razy popisywał się przepięknymi interewencjami, które zachwycały kibiców zgromadzonych w Hali Trzynastka. Zawodnik stwierdził, iż sezon można zaliczyć do udanych, tym bardziej, że celem drużyny było utrzymanie.
Charyzmatyczny bramarz drużyny podkreślił, że nadrzędnym celem było utrzymanie. – Uważam, że miniony sezon był bardzo udany w naszym wykonaniu. Mieliśmy jasny i klarowny cel, utrzymanie się w lidze i udało nam się tego dokonać na kilka kolejek przed końcem rozgrywek. Cały zespół jest zadowolony z osiągniętego wyniku. Widać, iż nasza ciężka praca włożona na treningach nie poszła na marne. Pozostaje jednak duży niedosyt, bo mogło być jeszcze lepiej – stwierdza Fryderyk Musiał.

W sezonie 2011/2012 niezwykłym wsparciem dla ekipy leszczyńskiej była widownia, która licznie gromadziła się w Hali Trzynastka. – W naszej hali zawsze panuje znakomita atmosfera. Nie od dziś wiadomo, że żużel w Lesznie jest sportem numer jeden i tego raczej nie da się przeskoczyć. Cieszymy się, że na nasze mecze przychodzi pokaźna liczba sympatyków naszej dyscypliny – komentuje. – Bardzo im dziękuję za stworzony doping i zapraszam ich na kolejne spotkania w Trzynastce – dodaje.

Arot Astromal tracił sporą ilość bramek, bo aż 632. Liczba ta mogłaby być jeszcze większa, gdyby nie kapitalne interwencje Musiała. – Mnóstwo bramek rzucamy i mnóstwo tracimy, to prawda. Wynika to przede wszystkim z szybkiego tempa, w jakim są rozgrywane mecze na tym poziomie. Ze swojej postawy w bramce, mogę być zadowolony, choć zawsze mogło być lepiej. Bardzo dobrze współpracuje mi się z chłopakami z obrony, choć mamy jeszcze pewne braki – oświadcza. – Jeżeli chodzi o technikę bronienia, to każdy z bramkarzy ma swoją własną. Ja również taką posiadam i mam nadzieję, że im dalej, to będzie ona skuteczniejsza – wyjaśnia bramkarz.

Mecz Arotu Astromalu z Wolsztyniakiem był jednym z najbardziej dramatycznych oraz tych, których najmilej wspomina Fryderyk. – Najchętniej wspominam mecz z Wolsztyniakiem Wolsztyn. Po pierwszej połowie przegrywaliśmy dziewięcioma bramkami, ale potrafiliśmy się podnieść.Zagraliśmy rewelacyjnie drugie trzydzieści minut, dzięki czemu odnieśliśmy zwycięstwo. Za najtrudniejsze uważam te spotkania, w których ponieśliśmy porażki – przyznał.

Rozmawiał: Łukasz Kaczmarek