Meissner:Najważniejsza jest wygrana



Kolejnym zawodnikiem, który brał udział w zwycięskim dla Arotu-Astromalu Leszno spotkaniu z Wolsztyniakiem Wolsztyn był Krzysztof Meissner. Zawodnik drużyny leszczyńskiej nie ukrywał zadowolenia z pomyślnego przebiegu drugiej połowy w hali Trzynastka.
Pięć bramek zdobytych przez Krzysztofa Meissnera niezwykle pomogło drużynie w trzecim już zwycięstwie na własnym parkiecie. – Od oceny gry jest trener. Najważniejsza jest wygrana naszego zespołu. Każdy z zawodników dołożył do niej ważną cegiełkę. Nieważne, kto zdobywa jaką liczbę bramek, liczą się kolejne dwa punkty zapisane na nasze konto – powiedział po spotkaniu z Wolsztynem jeden z naszych czołowych strzelców.

W pierwszej połowie ekipa leszczyńska zdawała się być nieco zagubiona. Druga połowa natomiast to kompletna metamorfoza beniaminka. – Po pierwszej połowie w szatni padło kilka męskich słów, które podziałały na nas mobilizująco. W drugiej odsłonie zagraliśmy konsekwentnie w ataku i bardzo uważnie w obronie. Fryderyk Musiał obronił kilka strzałów i uwierzyliśmy, że możemy wygrać ten mecz, co nam się udało. Pokazaliśmy, że  gra się przez sześćdziesiąt minut i trzeba walczyć do końca. Drużynie z Wolsztyna wydawało się, że spotkanie to jest już wygrane i zdobędą łatwe dwa punkty – skomentował lewoskrzydłowy.

W przypadku leszczynian stwierdzenie, że beniaminek zazwyczaj płaci frycowe jest kompletnie nietrafione. – Tak wspaniale rozegrana druga połowa udowodniła, iż drzemią w nas spore możliwości. Chcielibyśmy, żeby każde spotkanie wyglądało podobnie jak drugie trzydzieści minut w wykonaniu z Wolsztyniakiem – przyznał Meissner.

W najbliższym tygodniu zespół z Leszna rozegra dwa ważne spotkania. Forma szczypiornistów może napawać optymizmem i pozwala wierzyć kibicom w następne zwycięstwa. – Jesteśmy dobrze przygotowani kondycyjnie, do tego by rozegrać dwa mecze w jednym tygodniu. Mam nadzieję, że z Gdańska przywieziemy pierwsze wyjazdowe zwycięstwo w tym sezonie. Sądzę, że kolejne starcie z Malborkiem będzie trudne, ale przy pomocy naszej widowni możemy pokusić się o wygraną, co sprawiłoby, iż hala Trzynastka pozostałaby nadal niezdobyta. Planem na następne mecze jest zebranie czterech punktów i pokazanie, że z beniaminkiem trzeba się liczyć. Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby zgarnąć pełną pulę w następnym tygodniu – zakończył młody gracz Arotu.

Łukasz Kaczmarek