Mateusz Lisowski: Mam nadzieję, że tutaj rozwinę się jeszcze bardziej



Ostatnim graczem, który dołączył do GI Malepszy Futsal Leszno jest Mateusz Lisowski. To będzie solidne wzmocnienie, szczególnie w kontekście ofensywnych poczynań drużyny.

Mateusz Lisowski do Leszna przeniósł się z Białegostoku. Z MOKS Słoneczny Stok związany był od początku swojej przygody z futsalem. – Pierwsze lata to była raczej zabawa, bo częściej grałem na trawie niż na hali. Dopiero po awansie do najwyższej klasy rozgrywkowej postawiłem na futsal. Myślę, że to była jedna z lepszych decyzji – zdradza sam zawodnik.

Lisowski w Futsal Ekstraklasie grał trzy sezony, strzelając w tym czasie dla swojego zespołu aż 44 gole. Dobra postawa zaowocowała powołaniem do futsalowej reprezentacji Polski. – W zeszłym roku udało się otrzymać powołanie do reprezentacji Polski. To fajne uczucie zagrać z orzełkiem na piersi. Mam nadzieję, że tutaj rozwinę się jeszcze bardziej i te powołania będą częstsze.  Podchodzę jednak do tego na spokojnie, małymi kroczkami. Najpierw chce się zaaklimatyzować w nowym klubie i pokazać się z dobrej strony, a jeżeli będą powołania to tylko się cieszyć – mówi futsalista. W tej samej reprezentacji grają leszczynianie: Sebastian Wojciechowski i Piotr Pietruszko. Z drugim z nich, Mateusz dzielił nawet pokój podczas ostatniego zgrupowania. – Rozmawiałem zarówno z Piotrkiem, jak i Sebastianem na temat przenosin do Leszna. Dużo mi opowiadali o tym klubie i zdecydowałem, że w tym roku zmienię barwy – zdradził

Do GI Malepszy Futsal Leszno dołączył również jego klubowy kolega, Vitalij Lisnychenko. Ciekawym rozwiązaniem wydaje się być zestawienie obu zawodników w jednej czwórce. – Jeżeli trener będzie nas widział razem w jednej czwórce, to na pewno przyniesie wiele korzyści, bo znamy się jak łyse konie. Graliśmy razem przez trzy lata, więc na pewno będzie nam łatwiej – uważa Mateusz Lisowski.

Przez sezonem wyjątkowo wielu graczy zdecydowało się na transfer do innego klubu. Nowy nabytek leszczyńskiej ekipy uważa, że bardzo trudno jest teraz ocenić potencjały poszczególnych drużyn. – Na pewno każdy będzie chciał zdetronizować Rekord. Na ten moment bardzo trudno jest ocenić, kto będzie mistrzem, a kto będzie do spadku. Wiadomo, że mamy faworytów, ale przychodzi liga i wszystko weryfikuje – zakończył.