Makowiejew: Szkoda przestojów



Bardzo emocjonujący, a zarazem nerwowy przebieg, miało dla leszczyńskich szczypiornistów starcie z Gorzowem. Jeden punkt w rywalizacji ze Stalą uratował Władysław Makowiejew.

Gdy wydawało się, że Real Astromal obejdzie się smakiem i zejdzie z placu pokonany, rozgrywający w ostatniej sekundzie oddał rzut rozpaczy, dający cenny remis. – Bohaterem na pewno nie jestem. Jedna bramka nie decyduje o rezultacie. Mecz trwa 60 minut i cała drużyna dała z siebie sto procent. Oczywiście, jestem zawodolony, że udało mi się trafić bramkę i zremisowaliśmy – powiedział były gracz ŚKPR Świdnicy.

Póki co, podopieczni Macieja Wieruckiego są dalecy od dyspozycji z zeszłego sezonu. Po 4 kolejkach, z dorobkiem trzech oczek, zajmują odległe, dziesiąte miejsce. – Faktycznie, początek nie jest zbyt obiecujący, ale musimy pamiętać, że w zespole zaszły zmiany i potrzeba czasu, żeby się zgrać. Śląsk może nie postawił nam wymagających warunków, ale my też nie podeszliśmy do nich lekceważąco, dzięki czemu wygraliśmy to spotkanie – tłumaczy popularny Włodi.

Gorzowska Stal to jedna z rewelacji tegorocznych rozgrywek. W sobotę w hali Trzynastka zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i o mały włos nie wywieźli pełnej puli. – Nastawialiśmy się na twardy mecz i rzeczywiście taki był. Dotychczasowe wyniki, stawiały Gorzów w roli faworyta. Szkoda przestojów w pierwszej połowie, jednak w porównaniu do potyczki z Malbokiem, jest ich coraz mniej. Myślę, że pokazaliśmy charakter i to, że potrafimy walczyć do samego końca – przyznał. – Dziękujemy kibicom za stworzenie wspaniałej atmosfery – dodał.

Makowiejew to zupełnie nowa postać, która dołączyła do ekipy z Moto-Jelcz Oławy. Z jakimi nadziejami wiąże swoje przejście do Leszna? – Cele zostały już przedstawione podczas prezentacji. To awans do Superligi w przeciągu czterech lat. Chciałbym,  razem z chłopakami, zrealizować to znacznie wcześniej. Na razie musimy się skupić na ciężkiej pracy i wygrywaniu każdego następnego spotkania. Liga jest wyrównana, a sezon długi, także jeszcze dużo może się wydarzyć – uważa 22-latek.

Następne zawody, leszczynianie rozegrają na wyjeździe z trzynastym w tabeli GKS Żukowo. To idealna okazja na podreperowanie swojego dorobku punktowego. – Na pewno pojedziemy tam zmobilizowani, aby wreszcie odnieść wyjazdowy triumf. To beniaminek, który pozyskał kilku nowych zawodników. Jeżeli nasza obrona będzie funkcjonować tak, jak w minioną sobotę i poprawimy nieco grę w ataku pozycyjnym, to powinniśmy wrócić do domu z tarczą. Wiemy natomiast, iż łatwo nie będzie – zakończył.

Łukasz Kaczmarek