Maciej Wierucki: Czujemy, że mogliśmy wygrać ligę



Piłkarze ręczni Realu Astromal Leszno mogą być z siebie dumni. Choć nie udało im się zwyciężyć w rozgrywkach, to zajęli oni najwyższe miejsce w historii klubu. O dokonaniu, straconej szansie na zwycięstwo oraz wizji na kolejny rok opowiada prezes i trener Maciej Wierucki.

W zeszły czwartek, leszczynianie zakończyli kampanię na I-ligowym froncie wyjazdowym triumfem nad ŚKPR Świdnicą. Łącznie z dorobkiem 47 punktów uplasowali się na drugim stopniu podium za plecami Olimpii Medex Piekary Śląskie. – Naszym celem było zajęcie miejsca w pierwszej trójce. Udało się nam go zrealizować i z tego się bardzo cieszymy. Postawę zespołu oceniam bardzo dobrze. Mam nadzieję, że w przyszłym sezonie współpraca będzie nam się układała równie dobrze. Mimo dobrego wyniku czujemy, że mogliśmy wygrać ligę. Zabrakło tak naprawdę jednego zwycięstwa z Łodzią albo Zieloną Górą – komentuje osiągnięcie M. Wierucki.

Pod koniec rundy rewanżowej, Real Astromal dopadło fatum. Urazy wykluczyły z gry kluczowych zawodników m.in. Marcina Giernasa, czy Krzysztofa Misiaczyka. Sytuacja się skomplikowała, a szkoleniowiec miał niemały ból głowy. – Wydaje mi się, że kontuzje miały wpływ na to, że nie byliśmy pierwsi. Doskonale wiedzieliśmy, że ostatnie cztery mecze z drużynami walczącymi o utrzymanie będą tak samo trudne, jak chociażby mecz z Piekarami Śląskimi. W tychże właśnie spotkaniach zabrakło nam zmienników, bo przegrywaliśmy je w końcówkach. Rywale wiedzieli, że muszą z nami wygrać, by się utrzymać. Tak się to ułożyło, iż po zwycięstwach nad nami zapewnili sobie byt – stwierdził.

W 19 kolejce Real Astromal zmarnował okazję na objęcie prowadzenia w tabeli. Niespodziewanie po raz pierwszy przegrał w hali Trzynastka z niżej notowaną Anilaną Politechniką Łódź. – Ten mecz miał być meczem, który dałby nam spokój w kolejnych potyczkach i pierwsze miejsce. Rzeczywistość okazała się inna. To był nasz najgorszy występ w całym sezonie pod względem błędów indywidualnych. Ich liczba była tak duża, że na spokojnie starczyłaby na kilka meczów. Wtedy od początku graliśmy źle. Uważam jednak, że decydujące było starcie w Zielonej Górze. Jechaliśmy tam mocno osłabieni, ale zaczęliśmy świetnie od stanu 9:2. Po 20 minutach stanęliśmy. Trudno było to wszystko pozbierać w jedną całość. Po tej porażce dotarło do nas, że nie wygramy ligi – wyznał M. Wierucki.

Liderem drużyny okazał się być sprowadzony w letnim okienku transferowym z Zielonej Góry, Marcin Jaśkowski. Zawodnik z 96 trafieniami w 21 meczach został sklasyfikowany na dziesiątej pozycji wśród wszystkich strzelców grupy B. – To był wspaniały sezon dla całego zespołu. Każdy wniósł coś pozytywnego. Uważam, że to jest naszą siłą. To prawda, Marcin wniósł wiele dobrego do gry, ale to jest team i wszyscy mają świadomość tego, że na rezultat i indywidualne zdobycze pracuje drużyna. Jako debiutant spełnił nasze oczekiwania. Taki był zamiar sprowadzając go do Leszna. Kolejny będzie dla niego trudniejszy, bo i wymagania wobec niego wzrosną. Wierzę, że sobie poradzi – mówi sternik Realu Astromal.

Wiele ciepłych słów można napisać o defensywie. Nasza ekipa straciła tylko 533 bramki przy 577 zdobytych. Klasą sam dla siebie był bramkarz Fryderyk Musiał. – Fryta to nasz dobry duch. Popisuje się znakomitymi interwencjami i dobrze mieć go ze sobą. Świetnie rozumie się z formacją obronną. Jest szybki, posiada umiejętność przewidywania i obserwuje sytuacje na boisku. Myślę, że młodsi koledzy mogą czerpać niego wiele, a znając Fryderyka chętnie się swoją wiedzą podzieli i będzie dzielił w przyszłości – uważa M. Wierucki.

Niestety, w przyszłym sezonie na parkiecie nie ujrzymy już Marcina Giernasa i Jakuba Kruka. Owa dwójka zawodników zakończyła bowiem sportowe kariery. W klubie wiedzą jak ich zastąpić. – Chciałbym podziękować im w imieniu całego klubu za to, że przez te wszystkie lata byli z nami. Za oddanie, poświęcenie, a nierzadko krew i pot. Co do wzmocnień, miejsce Jakuba zajmie nasz wychowanek Jędrzej Królikowski. Sięgniemy również po kilku juniorów. Dodatkowo będziemy poszukiwać jednego rozgrywającego i skrzydłowego – wyjawił trener.

Sezon 2019/2020 będzie dziewiątym na zapleczu Superligi. W klubie nie składają broni i zapewniają, że będą rywalizować o uzyskanie przepustki do najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce. – Oczywiście mamy cel, do którego chcemy dojść małymi krokami. Prawie trzy lata temu przedstawiłem Panu Prezydentowi biznesplan do roku 2020, który zawierał aspekty funkcjonowania klubu, a także mówił o ewentualnej grze w Superlidze. Na ten moment założenia sportowe, które sobie postawiliśmy, konsekwentnie realizujemy. Jeśli chodzi o awans w przyszłym sezonie, to na pewno będziemy walczyć o to, by zwyciężyć w rozgrywkach – zakończył pełen optymizmu M. Wierucki.