Maciej Wierucki: Było widać ducha w zespole

SONY DSC


Nieobliczalni – tak w jednym słowie można scharakteryzować leszczyńskich piłkarzy ręcznych w tegorocznych rozgrywkach. Real Astromal w ciągu jednego tygodnia potrafi przegrać z czerwoną latarnią ligi, by następnie pokonać lidera. O wahania formy drużyny, ale i nie tylko, zapytaliśmy trenera Macieja Wieruckiego.

To był dotkliwy cios, obok którego nie można było przejść obojętnie. Wyjazdowa przegrana z czerwoną latarnią ligi była wręcz nie do przyjęcia. – Po meczu w Grudziądzu byłem bardzo zawiedziony postawą zespołu. Takie wpadki nie powinny się nam przydarzać, nie ujmując oczywiście niczego rywalowi. Zawiodła wtedy głowa i brak dostatecznej koncentracji – powiedział wprost M. Wierucki.

Real Astromal przyzwyczaił w tym sezonie kibiców do nierównej dyspozycji. W minioną sobotę odniósł zwycięstwo nad liderem z Gorzowa. Co było kluczem do sukcesu i w jaki sposób odrodzili się leszczynianie? – Zagraliśmy na bardzo dużym procencie skuteczności zarówno w ataku, jak i w obronie. Po raz kolejny pokazaliśmy charakter i wolę walki, której zabrakło tydzień wcześniej – stwierdził szkoleniowiec. – Podeszliśmy do tego spotkania podrażnieni ostatnią porażką. Była męska rozmowa, ale była też dobra praca na treningach. Cała drużyna zagrała dobrze i udowodniła, że każdy jest odpowiedzialny za to, co robi. Było widać ducha w zespole – dodał.

Jeszcze w 55 minucie na tablicy widniał remis po 24. W ostatnim okresie gospodarze zagrali jednak prawie że bezbłędnie i zwyciężyli 27:25. – Mecz był on bardzo wyrównany. Gdzieś była myśl, że znowu mogą być karne. Biorąc czas w końcówce zwróciłem uwagę, że przy kolejnych obronionych akcjach przeciwnika, mamy zagrać spokojnie, zespołowo i to, co mamy przygotowane – przyznał były rozgrywający.

To nie pierwszy raz, kiedy nasi szczypiorniści przegrywają z teoretycznie słabszymi od siebie, a wygrywają z wyżej notowanymi rywalami. – Faktycznie coś w tym jest, a wynika to przede wszystkim z nastawienia zawodników i od ich wewnętrznej motywacji – uważa sternik Realu Astromal. – Możemy jedynie żałować, że aż pięć razy remisowaliśmy swoje spotkania. Licząc stracone punkty w tych meczach, dziś mielibyśmy ich 10 więcej i to my bylibyśmy liderami. Jak życie pokazuje, sport lubi być przewrotny. Na pewno nie jesteśmy klubem, którego zadowoli środek tabeli – zaznacza.

Do końca sezonu pozostało już tylko pięć kolejek. Faworytów do awansu jest kilku. Kto według Macieja Wieruckiego ma największe szanse? – Jak pokazuje ten sezon, trudno wyrokować co się stanie. Każdy walczy i nie odpuszcza. Wydaje się, że Nielba i Stal będą bić się o miano najlepszej drużyny – zakończył.