Łuczak: Każdy mógł ograć każdego



Arot Astromal Leszno z 27 punktami zajął czwartą lokatę w swoim debiutanckim sezonie na zapleczu Superligi. Jedną z postaci, bez której tak świetne osiągnięcie byłoby niemożliwe, jest środkowy drużyny, Piotr Łuczak.
Debiutancki sezon w I lidze był bardzo udany, co pokazała pozycja w tabeli. Arot Astromal znalazł się tuż za plecami pierwszej trójki. – Jak na beniaminka rozgrywek, zaprezentowaliśmy się bardzo dobrze. Mimo paru wpadek, mam tu na myśli przede wszystkim mecze u siebie z Malborkiem i Poznaniem, było OK. Zawsze mogło być lepiej, ale nie ma co gdybać – twierdzi Łuczak.

Z jednej strony gra w tak silnej lidze pomaga, bowiem można zmierzyć się z rywalami z wysokiej półki. Z drugiej jednak o wywalczenie awansu jest trudniej. – Rzeczywiście, liga była niezwykle wyrówanana. Wszystkie drużyny prezentowały podobny poziom i praktycznie, każdy mógł ograć każdego, a co za tym idzie, o awans z takiego towarzystwa jest trudno – przyznaje. – W tym sezonie, bez wątpienia, na pierwsze miejsce zasłużył sobie Szczecin. Udowodnili to solidną postawą przez cały okres zmagań – dodaje środkowy drużyny leszczyńskiej.

Arot Astromal był najskuteczniejszą ekipą ligi. Zawodnicy rzucili łącznie 659 bramek. Niestety 632 bramki drużyna straciła i z pewnością jest to element do poprawy. – Tak duża ilość bramek nie jest przypadkowa. W drugiej linii świetnie spisują się Marcin Tórz i Hubert Szkudelski. Na skrzydłach natomiast szybcy są Krzysztof Meissner i Jakub Wierucki. Nie da się ukryć, że spore znaczenie miało tutaj nasze przygotowanie fizycznie. Nieco gorzej było w obronie i z pewnością jest to element do dopracowania. Oprócz trenera, cenne uwagi przekazuje nam, bardziej doświadczony, Krzysztof Misiaczyk – wyjaśnia szczypiornista.

Większość z piłkarzy ręcznych ma swoich idoli, na których się wzoruje i bierze z nich przykład. – Moim idolem jest kapitan reprezentacji Polski, Grzegorz Tkaczyk – deklaruje. – Na boisku potrafi zrobić dosłownie wszystko. Rozgrywać, asystować i, co najważniejsze dyrygować zespołem, natchnąć go do walki w trudnych momentach – zakończył Piotr Łuczak.

Rozmawiał: Łukasz Kaczmarek