Konstruktorzy zdemontowani



Mają sposób na Constract! GI Malepszy Futsal Leszno po świetnym meczu, po raz drugi w tym sezonie pokonał faworyzowany Constract Lubawa aż 6:1.

Przed spotkaniem podopieczni Tomasza Trznadla mieli powody do niepokoju. W meczu nie mógł zagrać pauzujący za kartki Jakub Kąkol. Na ławce zabrakło też Kacpra Konopackiego i Adriana Niedźwiedzkiego. Poważną kontuzję leczy natomiast Marcin Firańczyk, a więc kadrowe ubytki były spore.

Gospodarze rozpoczęli wręcz fantastycznie. Już w 2. minucie niesygnalizowany strzał z dużej odległości oddał Douglas Ferreira, fatalny błąd popełnił golkiper gości i futsalówka znalazła się w bramce rywali. Zaledwie kilka sekund później składną akcję miejscowych skutecznie zakończył Hubert Olszak i było 2:0. Gospodarze nie zwalniali i stworzyli jeszcze kilka bardzo dogodnych sytuacji. W pierwszej połowie więcej bramek już jednak nie oglądaliśmy.

Druga połowa, podobnie jak ta pierwsza rozpoczęła się od gola dla leszczynian. Jej autorem był Albert Betowski. W tym momencie warto odnotować, iż siedemnastolatek po raz pierwszy otrzymał szansę występu od samego początku tego spotkania. Kolejny cios miejscowi wyprowadzili w 29. minucie. Tym razem przepiękną bramką popisał się Rajmund Siecla i na tablicy mieliśmy rezultat 4:0. To nie był koniec koncertowej gry biało-czerwonych. Na pięć minut przed końcem drugiego gola zainkasował Albert Betowski, a przysłowiową kropkę nad “i” postawił w końcówce Dominik Sołecki.

Constract było stać tylko na jedną, honorową bramkę. Tego dnia goście zagrali zupełnie bez ambicji i jakiegokolwiek stylu. A przecież to drużyna z top 3 Statscore Futsal Ekstraklasy. Przyjezdni nawet podczas przerw technicznych niewiele mieli sobie do powiedzenia.

GI Malepszy Futsal Leszno zwyciężył pewnie i zasłużenie w stosunku 6:1. Cieszy forma przede wszystkim leszczyńskiej młodzieży. Dwa gola zainkasował Albert Betowski. Bardzo dogodną sytuację miał wchodzący w drugiej połowie Fryderyk Maciejewski, a świetnie między słupkami spisywał się Orfeusz Jarożek, który zdaje się zyskał miano numeru 1 w leszczyńskiej bramce.