Kolejna porażka stała się faktem



Kolejnej porażki doznali walczący o utrzymanie w IV lidze leszczynscy piłkarze. Polonia przegrała na własnym boisku z Wilkami Wilczyn 2:4.

Faworytem sobotniej potyczki byli wyżej notowani goście. Leszczynianie mieli jednak prawo liczyć na niespodziankę, tym bardziej, że zespół poprowadził nowy trener w postaci Karola Misia. Nie bez znaczenia był też efekt nowej miotły, który miejscowych miał zmotywować podwójnie. Rozpoczęło się znakomicie. W 10. minucie bezpośrednio z rzutu rożnego piłkę w bramce rywali umieścił Adam Piwoński. Gospodarze z prowadzenia nie cieszyli się długo, bo kilka minut później było już 1:1. Wilki ugryzły kolejny raz w 25. minucie, a tuż przed przed przerwą, ze stałego fragmentu gry podwyższyli na 3:1.

Biało-czerwoni nie poddali się i tuż po wznowieniu zdobyli bramkę kontaktową. W dalszej fazie podejmowali liczne próby, z których jednak niewiele wynikało. Woli walki odmówić leszczynianom nie można, natomiast w futbolu liczą się przede wszystkim punkty. Tych Polonii zdecydowanie brakuje. W końcówce z jedenastki trafili jeszcze raz goście, którzy ostatecznie wygrali ten mecz w stosunku 4:2. Do końca pozostały tylko dwie kolejki, a sytuacja Polonii jest dramatyczna. Głównie dlatego, że nie wszystko zależy już od leszczynian, którzy muszą oglądać się na rywali.