Kiedy wróci Damian Baliński?



Kontuzjowany Damian Baliński powoli dochodzi do zdrowia. Popularny Balina liczy na to, że będzie mógł wrócić do składu na mecze rundy play-off. Od kilku tygodni pojedynki musi oglądać z boku, jednak kiedy tylko może wspiera kolegów w parku maszyn. Jak na dziś wygląda sytuacja tego zawodnika?

Przypomnijmy, iż Damian Baliński kontuzji doznał pod koniec maja w meczu ligi szwedzkiej. Żużlowiec doznał skomplikowanego złamania ręki. Leczenie przyniosło po drodze sporo komplikacji. – Trzeba przyznać, że po drugim zabiegu, który miał miejsce dwa tygodnie temu jest już dużo lepiej – ocenia jeden z liderów Byków. Zawodnik podkreśla, że chciałby pomóc kolegom w fazie play-off. – Wszystko zależy od tego jak będzie wyglądał zrost. Na pewno nie będę się pchał na siłę, bo to są mecze bardzo ważne i nie można tam pojechać źle – dodaje.

Dla żużlowca powrót po wielotygodniowej przerwie w startach nie jest łatwy. Z pewnością brakuje kontaktu z motocyklem i trzeba będzie bardzo szybko nadrobić stracony czas. Damian zapytany o to, czy nie obawia się powrotu odpowiedział dość żartobliwie – Dużo teraz gram komputerze w Speedway Grand Prix, także kontakt emocjonalny jest. Myślę, że nie wypadłem z rytmu. Jak dojdę do zdrowia to będę miał chwilę czasu by się przygotować. Uważam, że potrzebuję 2-3 treningów, żeby wjechać w rytm ligowy. Także jeżeli będę miał tydzień czasu to z pewnością mi to wystarczy.

Unia Leszno w niedzielę wysoko pokonała ekipę Włókniarza Częstochowa. Przypomnijmy, iż padł rezultat 60:30 a forma Byków  robiła poteżne naprawdę wrażenie. – Widać, że drużyna się napędza, bo z meczu na mecz chłopaki jadą coraz lepiej – zauważył Damian Baliński. – Na pochwałę zasługują przede wszystkim juniorzy, bo w niedzielę pojechali naprawdę rewelacyjnie. Przede wszystkim Kamil, bo 15 punktów z bonusami to naprawdę fajny rezultat. Myślę, że możemy przed fazą play-off być spokojni – dodał.

Unia Leszno zaskakująco dobrze poradziła sobie w rundzie rewanżowej. Mimo braku kontuzjowanych Damiana Balińskiego i Juricy Pavlica, ekipa Romana Jankowskiego wygrała prawie wszystko. – To świadczy o tym, że zespół jest bardzo silny i z charakterem. Poradzili sobie w bardzo trudnych momentach. Fenomenalną formę ma Jarek i Troy i są to zawodnicy, którzy ciągną wynik. Reszta jedzie niewiele gorzej i to składa się na to, że wyniki meczowe są dla nas bardzo dobre. To nas cieszy, bo zależy nam abyśmy byli przygotowani jak najlepiej do tych najważniejszych meczów – ocenił formę kolegów Baliński.

Wiemy już, że Unia Leszno w ćwierćfinale Speedway Ekstraligi zmierzy się z Caelum Stalą Gorzów. Jedyną niewiadomą jest to, że nie wiadaomo jeszcze gdzie odbędzie się pierwsza konfrontacja obu zespołów. Czy według Damiana Gorzów to odpowiedni rywal? – Trudno powiedzieć. Właśnie się zastanawialiśmy na kogo byłoby lepiej trafić. To już jednak nie ma znaczenia – teraz nie ma słabych zespołów. Czy trafilibyśmy na Toruń, Zieloną Górę, to też bardzo dobre zespoły. Od początku twierdzimy, że ma co kalkulować. Trzeba dawać z siebie wszystko. Nieważne gdzie będzie pierwszy mecz, bo obydwa trzeba pojechać na maksimum możliwości – uważa zawodnik.

Trudno nie zgodzić się z tezą, że Unia Leszno ma naprawdę bardzo dobry sezon. Zespół Romana Jankowskiego z pewnością zasłużył na pierwszą czwórkę. – Nawet nie myślę o tym, byśmy mieli odpaść, po tak dobrym sezonie w ćwierćfinale. Wiadomo, że ktoś musi odpaść, ale ja myślę, że ta pierwsza czwórka z rundy zasadniczej będzie walczyła o medale zakończył.