Jurica Pavlic: Nic mi nie zagrało



Liczna rzesza kibiców zgromadzonych na trybunach Smoka w Lesznie, liczyła na pokaźną zdobycz punktową Juricy Pavlica w meczu przeciwko Stelmetowi Falubazowi Zielona Góra. Zawodnik Unii Leszno był cieniem samego siebie, gromadząc na swoim koncie cztery oczka.

Sympatyczny Chorwat zatracił błysk z poprzednich spotkań ligowych. Jego słabsza postawa była zaskoczeniem dla miejscowej publiczności. – Kompletnie zawaliłem mecz. Nic mi nie zagrało. W szczególności starty w moim wykonaniu pozostawiały wiele do życzenia. Przytrafił mi się słabszy występ w najważniejszym spotkaniu sezonu, dlatego tym bardziej szkoda, że nie stanąłem na wysokości zadania – przyznał Pavlic. – Musimy przeprowadzić poważną rozmowę drużynową, wyciągnąć wnioski z przegranych zawodów, by z Tarnowem zaprezentować o wiele lepszy speedway – dodał.

Mecz z aktualnym Mistrzem Polski był bardzo wyrównany. Do jedenastej gonitwy leszczynianie prowadzili dwoma punktami, by ostatecznie przegrać różnicą dwunastu oczek. – Zielona Góra była zespołem lepszym i wygrała w pełni zasłużenie. Jesteśmy w trudnej sytuacji, ale nie możemy załamywać rąk. Do końca rozgrywek pozostało jeszcze kilka meczów i wierzę, że uda nam się awansować do fazy play-off – tłumaczy.

28 lipca w Gorican odbyła się 7. runda cyklu Grand Prix, w której 23-latek, startujący z dziką kartą, zajął wysokie, czwarte miejsce. – Z pewnością mogło być lepiej. Popełniłem kilka błędów i w finale spadłem z pierwszego na ostatnie miejsce. Cały czas powtarzam, że turnieje Grand Prix są zupełnie czymś innym, niż zmagania ligowe. To inny, wyższy poziom, do którego trzeba się przyzwyczaić – twierdzi popularny Jura.

We wtorek Byki rozegrają zaległe starcie z liderem Enea Ekstraligi, Azotami Tauronem Tarnów. Chcąc zachować szanse na awans do ścisłej czwórki, podopieczni Romana Jankowskiego muszą zwyciężyć, choćby za dwa punkty. – Na pewno będzie lepiej. Damy z siebie wszystko, żeby wygrać z zespołem z Tarnowa – zakończył pełen nadziei zawodnik.

Rozmawiał: Łukasz Kaczmarek