Jędrzej Jankowiak: Zakładałem lepszy start

SONY DSC


Dwa zwycięstwa i trzy porażki – to bilans Tęczy Leszno po pięciu kolejkach na zapleczu Ekstraklasy. Takie osiągnięcie, daje obecnie piąte miejsce w tabeli. Nieco więcej po swojej ekipie spodziewał się trener Jędrzej Jankowiak, choć jak twierdzi, na wszystko przyjdzie czas.

W ostatnim spotkaniu, Tęcza po raz pierwszy przegrała w Trapezie. Lepszy okazał się Lider Swarzędz. – Zawsze mogło być lepiej. Wygraliśmy z Pomarańczarnią MUKS Poznań, czyli głównym kandydatem do awansu, za to przegraliśmy z teoretycznie słabszym zespołem z Pabianic. Moje ambicje są większe. Zakładałem lepszy start, ale patrząc realnie, czeka nas sporo pracy, ażeby regularnie wygrywać. Jestem pewien, że ciężka praca, którą wykonujemy, z czasem przyniesie wymierny efekt w postaci większej ilości zwycięstw – uważa Jankowiak.

W kadrze Tęczy znajduje się sporo młodych zawodniczek, które dopiero rozpoczynają przygodę z seniorskim basketem. Nie brakuje również doświadczonych koszykarek, z bogatym stażem. – Długo nie było wiadomo w jakiej lidze zagramy. Drużyna była budowana bardzo późno. Poprzedni sezon był słaby, a mniejszy budżet utrudnił nieco rozmowy z zawodniczkami. Mimo to, udało się skompletować ciekawy team – przyznał szkoleniowiec. – Dziewczyny mają charakter i zasuwają na treningach. Trzeba jednak pamiętać, że tylko trzy grały wcześniej regularnie na poziomie I ligi. Pozostałe grały niewiele lub tak jak Aleksandra Sobańska, czy Paulina Adamowicz, nie grały nigdzie – dodał.

Głównym celem drużyny jest zajęcie miejsca w czołowej ósemce, tak aby nie martwić się o ligowy byt, jak miało to miejsce w ubiegłorocznych rozgrywkach. – Myślę, że spokojnie awansujemy do fazy play-off, a przy okazji sprawimy niejedną niespodziankę. Moim założeniem jest dać możliwość rozwoju leszczyniankom. Mamy w klubie szkolenie na dobrym poziomie i życzyłbym sobie, żeby z czasem w składzie było ich coraz więcej i odgrywały one kluczowe role – twierdzi 34-latek.

Jankowiak podjął się bardzo trudnego zadania. Oprócz pełnienia roli trenera, występuje na parkietach II ligi w Rawii Rawag Rawicz. Jak sobie z tym radzi? – To bardzo trudna sytuacja. Chciałem jej uniknąć, ale skoro już do niej doszło, to nie mam co narzekać, tylko dać z siebie 120% na każdym treningu, zarówno jako trener, jak i zawodnik. Tak robiłem przez całą karierę i robię dalej, choć łączę dwie funkcje. Koszykówka to moja wielka pasja, której poświęciłem większość życia. Staram się cieszyć z tego, że mogę przekazywać swoją wiedzę innym i dalej rywalizować jako gracz – mówi były reprezentant Jamalex Polonii 1912. – W trudnych chwilach siły dodają mi moja żona i córka. Ich wsparcie jest nieocenione przy tak dużej ilości obowiązków – odparł.

W najbliższą sobotę, leszczynianki zmierzą się na wyjeździe z Basket SMS Aleksandrów Łódzki. – To niewydogny zespół, który jest młody i wybiegany, a do tego agresywnie broni przez całe 40 minut. Spodziewam się trudnego boju, pełnego walki. Wierzę, że jeżeli wyjdziemy na boisko skoncentrowani od samego początku, to zwyciężymy – zakończył.