Jędrusiak: Ciśnienie zeszło



Po trzech ligowych przegranych z rzędu, przełamania doczekali się nasi piłkarze. Polonia 1912 wysoko pokonała na własnym boisku Wicher Dobra 8:1.

Celem były trzy punkty i, po długiej przerwie, udało się je zainkasować. Poloniści nie pozostawili złudzeń rywalom, gromiąc ich aż 8:1. – Po serii porażek na wyjazdach, nie mogliśmy doczekać się meczu u siebie, gdzie graliśmy miesiąc temu. Chcieliśmy po prostu wygrać, nieważne jak, nieważne w jakim stylu i nieważne ile, ażeby tylko odbudować się psychicznie – komentował na konferencji prasowej Waldemar Jędrusiak.

Biało-czerwoni zrehabilitowali się za srogie baty zebrane w Ostrzeszowie. – Nie skłamię jeśli powiem, że siedziało to w naszych głowach – mówił wprost. – Prowadziliśmy jeden do zera, mieliśmy sytuacje do strzelenia kolejnych goli i kontrulowaliśmy przebieg spotkania. Nagle, w drugiej połowie, coś się zacina. Nasilają się błędy, brakuje pewności siebie i przegrywamy dosyć znacznie – ubolewa leszczyński szkoleniowiec.

Sobotnie starcie z beniaminkiem IV ligi, od samego początku układało się po myśli gospodarzy. – Obawiałem się bardzo tej potyczki. Nie kalkulowałem i zdecydowałem się na dokonanie kilku zmian w zespole. W wyjściowej jedenastce znalazł się choćby Kacper Robaczyński, który wypadł dobrze. Po takim zwycięstwie, ciśnienie na pewno zeszło – przyznał z wielką ulgą trener naszej ekipy.

Cieszymy się, że udało się wygrać w tak dużych rozmiarach. Mam nadzieję, że będzie to taki pozytywny bodziec dla całej drużyny na kolejne mecze i nie przegramy do końca tej rundy już żadnego – dodał zdobywca jednej z bramek, Łukasz Bugzel.

Łukasz Kaczmaek